Do przełomu w sprawie doszło 12 marca przy ul. Basztowej. Funkcjonariusze patrolujący rejon Starego Miasta dostrzegli mężczyznę, który idealnie odpowiadał rysopisowi poszukiwanego sprawcy. Dwa dni wcześniej w tej okolicy skradziono pięć telefonów komórkowych o łącznej wartości 4500 zł. Policyjny nos nie zawiódł - 54-latek został błyskawicznie obezwładniony i doprowadzony do komisariatu.
Śledczy ustalili, że napastnik wypracował specyficzny sposób działania. Zaczepiał na ulicy przypadkowe osoby w średnim wieku, oferując im do sprzedaży ubrania, które nosił w przewieszonej przez ramię torbie. Gdy potencjalny "klient" zaglądał do środka lub skupiał uwagę na towarze, 54-latek wykorzystywał moment zaskoczenia. Jeśli nie udało mu się dokonać dyskretnej kradzieży, przechodził do rozboju, siłą odbierając kosztowności.
Mężczyzna był wyjątkowo aktywny w ostatnich miesiącach. Lista jego przewinień jest długa. W styczniu popełnił dwie kradzieże, podczas których łupem padł portfel oraz biżuteria o wartości około 6 000 zł. W marcu dokonał dwóch rozbojów, w wyniku których ofiary straciły biżuterię wartą 3 000 zł oraz telefon i portfel o wartości kolejnych 4 000 zł. Jego ostatnim "wyskokiem" była kradzież pięciu smartfonów.
Zebrany przez policjantów z "jedynki" materiał dowodowy nie pozostawił wątpliwości. Obcokrajowiec usłyszał zarzuty kradzieży oraz rozboju. Prokurator, biorąc pod uwagę charakter czynów i ryzyko ucieczki, zawnioskował o najsurowszy środek zapobiegawczy. Sąd przychylił się do wniosku i wysłał 54-latka do tymczasowego aresztu. Za popełnione przestępstwa grozi mu do 12 lat więzienia. Wymiar kary może być jednak znacznie wyższy, ponieważ mężczyzna działał w warunkach recydywy.







Napisz komentarz
Komentarze