Policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą KMP w Lublinie, wspólnie z kolegami z VII komisariatu, ukrócili proceder, który trwał od lipca 2025 roku. Ich celem stała się 37-latka, która z zakupów internetowych zrobiła sobie nielegalne źródło dochodu. Kobieta wykorzystywała fakt, że pracuje w sklepie osiedlowym. Zamawiała w sieci towary za pobraniem, głównie markowe buty, ubrania, torebki oraz luksusowe perfumy. Aby zatrzeć ślady, w formularzach wpisywała zmyślone imiona, nazwiska i adresy. Przesyłki przychodziły jednak prosto do jej rąk w miejscu zatrudnienia.
Mechanizm oszustwa był prosty - kobieta odbierała paczkę, wyjmowała z niej część wartościowych rzeczy, a resztę pakowała z powrotem i odsyłała do sklepów jako "nieodebrane przez klienta". W ten sposób oszukała sklepy internetowe na łączną kwotę ponad 20 tysięcy złotych.
Choć 37-latka dbała o to, by nazwiska na paczkach były fikcyjne, zapomniała o podstawowej zasadzie cyberbezpieczeństwa. Do każdego z 48 oszukańczych zamówień przypisała swój prywatny numer telefonu. To był dla policjantów złoty ślad. Funkcjonariusze szybko powiązali wszystkie niekompletne zwroty z jedną osobą.
Podczas zatrzymania kryminalni odzyskali sporą część skradzionego mienia. W mieszkaniu kobiety zabezpieczono buty, kosmetyki i torebki o wartości co najmniej 10 tysięcy złotych. Policjanci zajęli także gotówkę na poczet przyszłych kar. Lublinianka usłyszała już 48 zarzutów oszustwa. Teraz zamiast nowych ubrań, czekają ją wizyty w sądzie. Grozi jej surowa kara – za kratkami może spędzić nawet 8 lat.







Napisz komentarz
Komentarze