Do tego nietypowego zdarzenia doszło w miniony czwartek tuż przed godziną 23:00. Miliccy policjanci zostali pilnie wezwani do placówki handlowej w centrum Milicza, gdzie doszło do nagłej kradzieży. Na miejscu funkcjonariusze ustalili, że młody mężczyzna wykorzystał moment, w którym ekspedientka otworzyła szufladę kasy fiskalnej. Napastnik niespodziewanie wychylił się przez ladę, chwycił w dłoń garść banknotów i wybiegł ze sklepu. Mimo natychmiastowej próby powstrzymania go przez pracownicę, złodziej zdołał uciec, zabierając ze sobą ponad tysiąc złotych.
Mundurowi błyskawicznie zabezpieczyli i przeanalizowali nagranie z kamer sklepowego monitoringu. Dzięki temu natychmiast rozpoznali sprawcę, którym okazał się dobrze znany lokalnym funkcjonariuszom 24-letni mieszkaniec jednej z pobliskich miejscowości. Ruszyły poszukiwania, które przyniosły finał zaledwie kilkanaście minut później na ulicach miasta.
Złodziej na widok policyjnego radiowozu wpadł w panikę. Próbując desperacko uniknąć zatrzymania, położył się na ziemi pod jednym z zaparkowanych przy drodze busów. Manewr ten na nic się jednak zdał i po chwili mężczyzna leżał już w kajdankach. Podczas przeszukania policjanci znaleźli przy nim kilka nieuszkodzonych banknotów oraz kilkadziesiąt zniszczonych, podartych papierowych dziesięciozłotówek. Sprawca z niewyjaśnionych przyczyn postanowił zdemolować skradzione chwilę wcześniej pieniądze.
Dodatkowo po zweryfikowaniu danych zatrzymanego w systemach informatycznych okazało się, że Sąd Rejonowy w Miliczu wydał już wcześniej nakaz jego zatrzymania i doprowadzenia do aresztu. Następnego dnia 24-latek usłyszał zarzut dokonania kradzieży zuchwałej. Bezpośrednio po przesłuchaniu został przetransportowany przez policyjny konwój do Aresztu Śledczego we Wrocławiu, gdzie odbędzie zaległą karę pozbawienia wolności w związku z inną sprawą.


Napisz komentarz
Komentarze