Wszystko zaczęło się od reklamy na portalu społecznościowym. Rzekoma instytucja finansowa zachęcała do inwestowania na giełdzie, obiecując szybkie, wysokie i pewne zyski. Mieszkanka gminy Krośnice wypełniła zgłoszenie, podając numer telefonu oraz adres zamieszkania.
Jak informuje Komenda Powiatowa Policji w Miliczu, z kobietą skontaktował się następnie mężczyzna przedstawiający się jako analityk finansowy. Tłumaczył, że rozpoczęcie inwestowania wymaga wpłacenia kapitału początkowego. Pokrzywdzona zaufała rozmówcy i wykonywała kolejne telefoniczne polecenia.
Dwukrotnie oddała gotówkę nieznanym mężczyznom podającym się za kurierów współpracujących z reklamowaną instytucją. Były to kwoty sięgające kilkudziesięciu tysięcy złotych. Dodatkowo zaciągnęła kredyt i przelała na wskazany rachunek kolejne kilkanaście tysięcy złotych. Łącznie straciła ponad 100 tysięcy złotych.
Zawiadomienie o oszustwie trafiło do milickich policjantów we wrześniu. Ustalenia śledczych doprowadziły do zorganizowania zasadzki w centrum Bukowic. We wtorek, 13 października, po południu kobieta miała przekazać kolejną przesyłkę zawierającą następne kilkadziesiąt tysięcy złotych, rzekomo przeznaczonych na giełdowe inwestycje.
Mężczyzna, który zgłosił się po pieniądze, został zatrzymany bezpośrednio po odebraniu paczki. Był to 41-letni mieszkaniec okolic Oświęcimia. Według KPP w Miliczu pełnił rolę tak zwanego odbieraka, czyli osoby odbierającej gotówkę od pokrzywdzonych.
W samochodzie zatrzymanego funkcjonariusze znaleźli kopertę z kolejnymi kilkudziesięcioma tysiącami złotych. Ustalili, że pieniądze pochodziły od innej osoby oszukanej w podobny sposób. Podejrzany miał odebrać od niej gotówkę jeszcze tego samego dnia, przed przyjazdem do Bukowic.
41-latek trafił do policyjnej celi. Na podstawie zebranego materiału dowodowego prokurator wystąpił o jego tymczasowe aresztowanie. W czwartek, 15 października, Sąd Rejonowy w Miliczu uwzględnił wniosek i zastosował areszt na trzy miesiące.
Śledczy nadal ustalają pozostałe osoby zaangażowane w proceder oraz sprawdzają, czy pokrzywdzonych było więcej. Postępowanie pozostaje w toku.



Napisz komentarz
Komentarze