czwartek, 29 stycznia 2026 03:37

Przeczytał list od żony i natychmiast wezwał policję. 35-latka uciekła z domu wraz z synem

Dzięki szybkim i zdecydowanym działaniom policjantów z Lublina szczęśliwie zakończyły się poszukiwania 35-letniej kobiety i jej syna. Zaginieni znajdowali się w okolicznościach zagrażających życiu. Oboje zostali odnalezieni w jednym z hosteli w centrum miasta i natychmiast przekazani pod opiekę zespołu medycznego.
Przeczytał list od żony i natychmiast wezwał policję. 35-latka uciekła z domu wraz z synem
archiwum

W środę około godziny 23 dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Lublinie odebrał zgłoszenie od zaniepokojonego męża 35-latki. Po powrocie z pracy mężczyzna znalazł w domu wiadomość pozostawioną przez żonę, z której wynikało, że ona oraz ich syn mogą znajdować się w niebezpieczeństwie. Niezwłocznie powiadomił policję.

Na VI Komisariacie Policji w Lublinie ogłoszono alarm. Do poszukiwań skierowano funkcjonariuszy z kilku komisariatów oraz wydziałów KMP w Lublinie. O zdarzeniu poinformowano również operatorów monitoringu miejskiego i inne służby, by jak najszybciej ustalić miejsce pobytu zaginionych.

Policjanci równolegle sprawdzali szpitale, hotele oraz inne potencjalne miejsca, w których mogli przebywać kobieta i dziecko. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że telefon 35-latki pozostawał nieaktywny, co uniemożliwiało bezpośredni kontakt.

Przełom w sprawie nastąpił dzięki analizie nagrań z miejskich kamer. Funkcjonariusze ustalili trasę, którą kobieta poruszała się kilka godzin przed zgłoszeniem zaginięcia. Kolejne ustalenia pozwoliły zawęzić obszar poszukiwań do centrum miasta i wskazać jeden z hosteli jako możliwe miejsce jej pobytu.

Policjanci natychmiast udali się pod wytypowany adres, gdzie odnaleźli 35-latkę i jej syna. Oboje zostali przekazani pod opiekę zespołu ratownictwa medycznego. Dzięki sprawnej koordynacji działań i szybkiej reakcji służb udało się zapobiec tragedii.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Abcdefgh 24.01.2026 00:43
Co za beznadziejny artykuł! Co im groziło i przed jaka tragedią ocalili?! Przed rozładowanym telefonem! Nic z tego gównianego artykułu nie wynika.