We wtorek, 9 czerwca, do Komendy Powiatowej Policji w Miliczu zgłosiła się mieszkanka miasta, która zawiadomiła o włamaniu do pomieszczenia gospodarczego. Jak informuje KPP w Miliczu, z pomieszczenia zginął rower typu damka, zabytkowy zegar oraz kurtka. Pokrzywdzona oszacowała straty na 1000 złotych.
Sprawą zajęli się miliccy policjanci. Na podstawie przeprowadzonych czynności funkcjonariusze wytypowali podejrzanego oraz miejsce, w którym mogły znajdować się skradzione przedmioty. Jeszcze tego samego dnia pojechali pod ustalony adres, gdzie odnaleźli i zabezpieczyli utracone mienie.
Na miejscu okazało się, że rower trafił do matki podejrzanego. Kobieta nie kryła zdziwienia wizytą policjantów i tłumaczyła, że jednoślad dostała od syna jako zaległy prezent z okazji Dnia Matki.
- Niestety w tym przypadku policjanci musieli odebrać podarowany „prezent”. Kwestią czasu było zatrzymanie mężczyzny, który stał za tym przestępstwem – przekazał st. asp. Łukasz Porębski z KPP w Miliczu.
Zatrzymanie 39-latka nie było jednak natychmiastowe, bo mężczyzna od pewnego czasu nie miał stałego miejsca pobytu. Jak informuje milicka policja, funkcjonariusze ustalili jednak, że do jednego z prowadzonych postępowań otrzymał wezwanie do osobistego stawiennictwa w komendzie.
Policjanci wykorzystali tę informację. Gdy 39-latek zgłosił się do jednostki i zakończono z nim czynności, został zatrzymany i trafił do policyjnej celi.
Mężczyzna usłyszał już zarzuty związane z włamaniem i kradzieżą. Grozi mu kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.

Napisz komentarz
Komentarze