Dramat 42-letniej kobiety zaczął się od telefonu od osoby podającej się za pracownika banku. Oszust był na tyle przekonujący, że zmanipulował kobietę i skłonił ją do wzięcia pożyczki. Następnie, pod pretekstem ratowania oszczędności, umówił się z nią przed bankiem i osobiście odebrał od niej aż 84 000 złotych. Kiedy kobieta zorientowała się, że padła ofiarą przestępstwa, natychmiast zgłosiła się do Komisariatu Policji Warszawa Ursus.
W trakcie składania zeznań przez pokrzywdzoną stało się coś niespodziewanego. Oszust zadzwonił do niej ponownie. Najwyraźniej liczył na to, że ofiara nadal jest nieświadoma podstępu i uda się wyciągnąć od niej kolejne pieniądze. Policjanci z Ursusa zareagowali błyskawicznie. Poinstruowali kobietę, jak ma prowadzić rozmowę, by nie spłoszyć przestępcy. 42-latka wykazała się ogromną odwagą i "zimną krwią" – kontynuowała dialog z oszustem, podczas gdy funkcjonariusze operacyjni już planowali zatrzymanie.
Przez cały czas policjanci dyskretnie obserwowali kobietę, dbając o jej bezpieczeństwo. Gdy tylko „odbierak” pojawił się na miejscu, by przejąć kolejną sumę, został błyskawicznie obezwładniony. Zatrzymanym okazał się 21-letni obywatel Ukrainy. Podczas przeszukania policjanci znaleźli przy nim nie tylko dowody oszustwa, ale także narkotyki: haszysz i marihuanę.
Mężczyzna został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Warszawa Ochota, gdzie usłyszał dwa zarzuty: oszustwa oraz posiadania środków odurzających. Sąd przychylił się do wniosku prokuratora i zdecydował o tymczasowym aresztowaniu 21-latka na trzy miesiące.







Napisz komentarz
Komentarze