We wtorek (3 lutego) tuż po godzinie 23:00 służby ratunkowe otrzymały nietypowe zgłoszenie. 59-latek zadzwonił pod numer alarmowy 112, informując, że w miejscowości Siemiany uderzył skodą w latarnię. W tym samym momencie oficer dyżurny iławskiej policji otrzymał sygnał z systemu automatycznego powiadamiania (eCall) zainstalowanego w samochodzie. Elektronika okazała się bardziej wiarygodna od człowieka, system wskazał, że do kolizji doszło nie w Siemianach, a w okolicach iławskiej ekomariny.
Policjanci, którzy pojechali na miejsce, przecierali oczy ze zdumienia. Na wysokości ulicy Kajki, bezpośrednio na zamarzniętej tafli Jezioraka, zastali rozbitą skodę i jej kierowcę. Okazało się, że mężczyzna wjechał autem na lód i pędził nim po jeziorze, dopóki z ogromną siłą nie uderzył w pomost przeznaczony do cumowania jachtów.
Przyczyna bezmyślnego zachowania 59-latka szybko wyszła na jaw. Badanie alkomatem wykazało, że mieszkaniec gminy Iława miał ponad promil alkoholu w organizmie. Stan nietrzeźwości był tak silny, że mężczyzna kompletnie stracił poczucie rzeczywistości, nie potrafił racjonalnie wyjaśnić, co robi na środku zamarzniętego akwenu. Policjanci natychmiast zatrzymali mu prawo jazdy, a on sam noc spędził w policyjnej celi. 59-latek odpowie teraz za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości oraz spowodowanie kolizji. Grozi mu wysoka grzywna, wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów, a nawet kara pozbawienia wolności.











Napisz komentarz
Komentarze