piątek, 20 lutego 2026 10:03

Po pijaku spowodował wypadek śmiertelny, a potem próbował wmówić policji, że to nie on prowadził

Kompletnie pijany 25-letni obywatel Gruzji, z aktywnym zakazem prowadzenia pojazdów, doprowadził do makabrycznego wypadku, w którym zginął jego rodak. Mężczyzna, zamiast przyznać się do winy, próbował bezczelnie manipulować śledczymi, podając się za pasażera roztrzaskanego Volkswagena. Zwoleńscy policjanci szybko przejrzeli jego kłamstwa, a sąd właśnie zdecydował o wysłaniu drogowego zabójcy za kraty.
Po pijaku spowodował wypadek śmiertelny, a potem próbował wmówić policji, że to nie on prowadził
Mazowiecka Policja

Do dramatycznych wydarzeń doszło w minioną niedzielę, około godziny 1:00 w nocy, w miejscowości Chechły (gmina Policzna). Rozpędzony Volkswagen z potężną siłą zjechał z drogi do rowu, a następnie dosłownie owinął się wokół przydrożnych drzew. Skutki uderzenia były przerażające - 35-letni obywatel Gruzji poniósł śmierć na miejscu, nie mając żadnych szans na ratunek. Dwie pozostałe osoby, 43-letnia Ukrainka oraz 25-letni Gruzin, z ciężkimi obrażeniami trafiły do szpitala.

Kryminalni i policjanci z drogówki pod nadzorem prokuratora błyskawicznie przystąpili do odtwarzania przebiegu tragedii. Choć 25-latek od początku próbował zrzucić winę na kogoś innego, twierdząc, że był jedynie pasażerem, dowody zebrane na miejscu nie pozostawiły złudzeń - to on siedział za kółkiem. Badanie alkomatem wykazało u niego ponad promil alkoholu w organizmie. Co gorsza, systemy policyjne natychmiast wypluły czerwoną kartkę, mężczyzna miał aktywny sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, który kompletnie zignorował.

W czwartek, 19 lutego, zapadła decyzja, która mogła być tylko jedna - Sąd Rejonowy w Zwoleniu, na wniosek prokuratora, zastosował wobec 25-latka trzymiesięczny tymczasowy areszt. Lista zarzutów jest długa i porażająca: spowodowanie śmiertelnego wypadku w stanie nietrzeźwości, jazda „na podwójnym gazie” oraz złamanie sądowego zakazu. Za te czyny grozi mu teraz kara, która może wykluczyć go z życia społecznego nawet na 20 lat. Sprawca czeka na proces w celi, a śledczy nadal badają każdy szczegół tej pijackiej eskapady, która zniszczyła życie wielu osób.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze