Horror rozegrał się w czterech ścianach podczas libacji alkoholowej. Spokojna z pozoru rozmowa w pewnym momencie przerodziła się w awanturę, którą zainicjował 40-letni mężczyzna. Szybko dołączyły do niego trzy inne kobiety obecne w lokalu. Agresor, chcąc pozbyć się 38-latki, zaczął ją wulgarnie wyzywać i zastraszać. Gdy kobieta odmówiła wyjścia z mieszkania, furiat przeszedł do realizacji makabrycznego planu: otworzył okno, grożąc, że ją przez nie wyrzuci, oraz włączył czajnik, zapowiadając oblanie ofiary wrzącą wodą.
Widząc, że sparaliżowana strachem kobieta nie wykonuje jego poleceń, mężczyzna ruszył do ataku. Co najbardziej bulwersujące, w ślad za nim poszły jego trzy kompanki. Cała czwórka rzuciła się na bezbronną 38-latkę. Ofiara była szarpana za włosy, okładana pięściami, a nawet bita klapkiem. Po wszystkim pokrzywdzona zdołała uciec i zgłosić sprawę funkcjonariuszom z białostockiej „dwójki”.
Policjanci nie potrzebowali dużo czasu, by ustalić, kto stoi za tym bestialstwem. Kilka dni później mundurowi zapukali do drzwi oprawców, nikt z nich nie spodziewał się zatrzymania. Cała czwórka trafiła do policyjnego aresztu. Wszyscy usłyszeli zarzuty pobicia, natomiast 40-latek dodatkowo odpowie za zmuszanie do określonego zachowania oraz groźby karalne. Całej grupie grozi teraz do 5 lat pozbawienia wolności. Sprawiedliwość upomniała się o nich szybciej, niż zdążyli wytrzeźwieć po feralnej nocy.







Napisz komentarz
Komentarze