Do zdarzenia doszło w sobotę, 28 lutego, krótko po godzinie 15:00. Spokój podwarszawskiej miejscowości przerwał ryk silnika i potężne uderzenie. Według wstępnych ustaleń śledczych, kierujący Toyotą wykonywał manewr skrętu w lewo. W tym samym momencie z przeciwka nadjechało suzuki. Motocyklista nie miał czasu na reakcję, z ogromną siłą uderzył w przód samochodu.
Skala zniszczeń na miejscu wypadku świadczy o ogromnej energii zderzenia. Motocykl rozpadł się na części, a siła uderzenia wyrzuciła 25-latka w powietrze. Mężczyzna przeleciał kilkadziesiąt metrów, zanim upadł na twardy asfalt. Obrażenia okazały się śmiertelne - młody kierowca jednośladu zginął na miejscu, a przybyłe służby ratunkowe mogły jedynie stwierdzić zgon.
Najbardziej bulwersujący w całej tragedii jest fakt, że kierowca Toyoty nie podjął najmniejszej próby udzielenia pomocy poszkodowanemu. Gdy tylko kurz po zderzeniu opadł, mężczyzna porzucił swój uszkodzony samochód i oddalił się z miejsca wypadku pieszo. Na miejscu przez wiele godzin pracowały ekipy dochodzeniowo-śledcze z wołomińskiej drogówki oraz funkcjonariusze z Warszawy. Pod nadzorem prokuratora zabezpieczono każdy ślad, który może pomóc w identyfikacji uciekiniera.
Policja prowadzi obecnie zakrojone na szeroką skalę poszukiwania sprawcy. Zabezpieczono porzucony pojazd, nagrania z okolicznych monitoringów oraz przesłuchano świadków. Funkcjonariusze apelują do wszystkich, którzy mogą mieć informacje o miejscu pobytu kierowcy toyoty, o pilny kontakt. Ukrywanie sprawcy wypadku śmiertelnego jest przestępstwem, a kara za ucieczkę i nieudzielenie pomocy jest traktowana przez sądy z najwyższą surowością.











Napisz komentarz
Komentarze