Do włamania doszło w styczniu na terenie Lublina. Sprawcy dostali się do wnętrza jednego z domów, skąd skradli gotówkę, biżuterię oraz sprzęt domowy. Właściciele oszacowali straty na 15 000 złotych. Choć sprawcy zniknęli bez śladu, śledczy z Wydziału dw. z Przestępczością Przeciwko Mieniu KMP w Lublinie cierpliwie analizowali każdy zebrany dowód. Po wielotygodniowej pracy operacyjnej ustalili tożsamość dwóch mieszkańców miasta.
Pierwszy z podejrzanych, 30-latek, został całkowicie zaskoczony wizytą mundurowych we własnym mieszkaniu. Widząc policjantów pod drzwiami, mężczyzna wpadł w panikę i postanowił pozbyć się obciążających go dowodów. Przez okno wyrzucił małą paczkę, licząc na to, że nikt tego nie zauważy. Nie wziął jednak pod uwagę profesjonalizmu funkcjonariuszy - jeden z policjantów zabezpieczał teren bezpośrednio pod oknem. Paczka z marihuaną spadła niemal prosto pod jego nogi. Zamiast uniknąć kary, 30-latek dołożył sobie kolejny zarzut.
Drugi z mężczyzn, 31-latek, wpadł kilka dni później na ulicach Lublina. Na widok kryminalnych rzucił się do pieszej ucieczki, jednak po krótkim pościgu został obezwładniony. Szybko wyjaśniło się, dlaczego tak bardzo nie chciał spotkania z prawem. Mężczyzna był poszukiwany listem gończym do odbycia kary 8 miesięcy więzienia za kradzież zuchwałą. Co więcej, za styczniowe włamanie odpowie teraz w warunkach recydywy, co znacznie zaostrza wymiar kary.
Obaj podejrzani usłyszeli już zarzuty kradzieży z włamaniem. Sąd, biorąc pod uwagę zebrany materiał dowodowy oraz kryminalną przeszłość starszego ze sprawców, zdecydował o tymczasowym aresztowaniu obu mężczyzn na 3 miesiące. 31-letniemu recydywiście grozi teraz nawet 15 lat pozbawienia wolności.







Napisz komentarz
Komentarze