piątek, 6 marca 2026 10:43

Ojciec i syn skatowali sąsiada przez miejsce parkingowe. 35-latek skończył z połamanym nosem

Banalna sprzeczka o parkowanie w garażu podziemnym przerodziła się w brutalną napaść. 35-letni mężczyzna został osaczony i dotkliwie pobity przed własną klatką schodową. Napastnicy - ojciec i syn, nie odpuścili nawet wtedy, gdy ofiara padła na ziemię. Powód? Samochód zaparkowany dzień wcześniej na „miejscu wspólnym”.
Ojciec i syn skatowali sąsiada przez miejsce parkingowe. 35-latek skończył z połamanym nosem
archiwum

Do bulwersujących zdarzeń doszło w miniony weekend w jednym z bloków przy ulicy Kwiatkowskiego w Rzeszowie. Zarzewiem konfliktu była sytuacja z piątku, kiedy żona pokrzywdzonego, wracając z dzieckiem i zakupami, na chwilę zaparkowała na ogólnodostępnym miejscu w garażu podziemnym. Choć auto nikogo nie blokowało, sam fakt zaparkowania obok prywatnych stanowisk rozwścieczył 61-letniego sąsiada. Mimo że 35-latek starał się nie wchodzić w dyskusję i ignorował zaczepki starszego mężczyzny, agresor nie zamierzał odpuścić. W sobotę rano doszło do kulminacji konfliktu. Gdy pokrzywdzony wracał do klatki schodowej, drogę zagrodził mu 61-latek w towarzystwie 24-letniego mężczyzny.

Zanim ofiara zdążyła zareagować, otrzymała niespodziewany i silny cios w głowę. Gdy 35-latek upadł na ziemię, napastnicy nie przestali bić. Pokrzywdzony otrzymał jeszcze kilkanaście ciosów, po czym agresorzy spokojnie odeszli, wchodząc do budynku. Zaatakowany mężczyzna z ciężkimi obrażeniami trafił na izbę przyjęć. Lekarze stwierdzili m.in. złamanie kości nosa oraz liczne potłuczenia. Sprawą natychmiast zajęli się policjanci z komisariatu na rzeszowskim Nowym Mieście.

Zatrzymanie sprawców było formalnością. Już w poniedziałek rano w ręce mundurowych wpadł 61-letni właściciel miejsc parkingowych oraz jego 24-letni wspólnik. Obaj usłyszeli zarzuty pobicia dokonanego wspólnie i w porozumieniu. Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów zastosowała wobec obu sprawców środki zapobiegawcze. Agresywni sąsiedzi zostali objęci dozorem policyjnym. Mają również bezwzględny zakaz zbliżania się oraz kontaktowania z pobitym 35-latkiem. O wymiarze kary ostatecznie zdecyduje sąd.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze