Do bulwersujących zdarzeń doszło w miniony weekend w jednym z bloków przy ulicy Kwiatkowskiego w Rzeszowie. Zarzewiem konfliktu była sytuacja z piątku, kiedy żona pokrzywdzonego, wracając z dzieckiem i zakupami, na chwilę zaparkowała na ogólnodostępnym miejscu w garażu podziemnym. Choć auto nikogo nie blokowało, sam fakt zaparkowania obok prywatnych stanowisk rozwścieczył 61-letniego sąsiada. Mimo że 35-latek starał się nie wchodzić w dyskusję i ignorował zaczepki starszego mężczyzny, agresor nie zamierzał odpuścić. W sobotę rano doszło do kulminacji konfliktu. Gdy pokrzywdzony wracał do klatki schodowej, drogę zagrodził mu 61-latek w towarzystwie 24-letniego mężczyzny.
Zanim ofiara zdążyła zareagować, otrzymała niespodziewany i silny cios w głowę. Gdy 35-latek upadł na ziemię, napastnicy nie przestali bić. Pokrzywdzony otrzymał jeszcze kilkanaście ciosów, po czym agresorzy spokojnie odeszli, wchodząc do budynku. Zaatakowany mężczyzna z ciężkimi obrażeniami trafił na izbę przyjęć. Lekarze stwierdzili m.in. złamanie kości nosa oraz liczne potłuczenia. Sprawą natychmiast zajęli się policjanci z komisariatu na rzeszowskim Nowym Mieście.
Zatrzymanie sprawców było formalnością. Już w poniedziałek rano w ręce mundurowych wpadł 61-letni właściciel miejsc parkingowych oraz jego 24-letni wspólnik. Obaj usłyszeli zarzuty pobicia dokonanego wspólnie i w porozumieniu. Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów zastosowała wobec obu sprawców środki zapobiegawcze. Agresywni sąsiedzi zostali objęci dozorem policyjnym. Mają również bezwzględny zakaz zbliżania się oraz kontaktowania z pobitym 35-latkiem. O wymiarze kary ostatecznie zdecyduje sąd.







Napisz komentarz
Komentarze