Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w ostatni piątek lutego, jednak sprawa nabrała tempa w minioną środę, kiedy 41-letnia pokrzywdzona zdecydowała się oficjalnie powiadomić policję. Kobieta, pracująca w jednym z salonów gier, obawiała się, że agresor może spełnić swoje groźby. Z ustaleń śledczych wynika, że 38-letni mieszkaniec gminy przyszedł do salonu i początkowo grał zgodnie z zasadami. Sytuacja zmieniła się, gdy skończyły mu się środki na grę. Mężczyzna podszedł do pracownicy z prośbą o doładowanie karty, jednak spotkał się ze stanowczą odmową.
Kobieta, obserwując zapis z kamer monitoringu, zauważyła, że klient pił przy automacie alkohol, co było rażącym naruszeniem regulaminu obiektu. Mimo zapewnień mężczyzny, że odstawi trunek, pracownica pozostała nieugięta. Odmowa wywołała u 38-latka napad szału. Zaczął krzyczeć na kobietę, używając wulgarnych i obelżywych słów. Z każdą chwilą agresja narastała - w pewnym momencie napastnik zaczął grozić 41-latce śmiercią oraz dotkliwym pobiciem.
Przerażona kobieta, mimo obecności innych klientów w lokalu, czuła się realnie zagrożona. Zdecydowała się użyć przycisku tzw. cichego alarmu. Na miejsce natychmiast przyjechali pracownicy ochrony, którzy wyprowadzili agresywnego klienta z lokalu. Policjanci z powiatu rzeszowskiego błyskawicznie ustalili tożsamość sprawcy. 38-latek został zatrzymany następnego dnia rano. Podczas przesłuchania przyznał się do winy. Usłyszał dwa zarzuty: kierowania gróźb karalnych i używania słów wulgarnych i obelżywych wobec pokrzywdzonej.
Prokurator Rejonowy w Rzeszowie zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji. Mężczyzna otrzymał również bezwzględny zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej oraz kontaktowania się z nią. Za groźby karalne grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.







Napisz komentarz
Komentarze