Do tragicznego zdarzenia doszło w miejscowości Stara Kiszewa (powiat kościerski). 18-letni mieszkaniec powiatu, prowadzący Volkswagena Polo, na prostym odcinku drogi nagle stracił panowanie nad kierownicą. Samochód z ogromną siłą uderzył w przydrożne drzewo. Młody mężczyzna nie miał szans - zginął na miejscu. Początkowo zdarzenie wyglądało na tragiczny wypadek jednego pojazdu. Jednak skrupulatna praca kryminalnych, analiza nagrań z monitoringu oraz zabezpieczone ślady wideo rzuciły na sprawę nowe, dramatyczne światło.
Z ustaleń śledczych wynika, że kilka sekund po tym, jak Volkswagen uderzył w drzewo, w uszkodzony wrak wjechał Ford Transit. Kierujący nim 60-latek zatrzymał się i wysiadł z samochodu. Widząc potwornie zniszczone auto i uwięzionego w nim nastolatka, mężczyzna nie podjął żadnej próby ratunku ani nie wezwał służb. Po prostu wsiadł do swojego Forda i odjechał z miejsca tragedii.
Policjanci z Kościerzyny natychmiast rozpoczęli poszukiwania kierowcy Forda. Dzięki precyzyjnemu rysopisowi, jeszcze tego samego dnia około godziny 17:30, funkcjonariusze zatrzymali wytypowany pojazd. Za kierownicą siedział 60-latek, który trafił prosto do policyjnej celi. Pobrano od niego krew do badań na zawartość alkoholu i narkotyków. Mężczyzna usłyszał już prokuratorski zarzut nieudzielenia pomocy osobie znajdującej się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi mu za to kara do 3 lat pozbawienia wolności.
W miniony poniedziałek w miejscu tragedii odbyło się spotkanie policjantów kościerskiej drogówki z zarządcą drogi wojewódzkiej nr 214. W obecności biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych sprawdzono poprawność oznakowania oraz stan infrastruktury drogowej. Wnioski z wizji lokalnej zostaną przekazane zarządcy drogi, aby zapobiec podobnym tragediom w przyszłości. Sprawa jest rozwojowa. Śledczy sprawdzają m.in. czy uderzenie Forda we wrak mogło mieć wpływ na przeżycie 18-latka.








Napisz komentarz
Komentarze