sobota, 14 marca 2026 21:16

Gangsterska scena w Warszawie. Katowali go w aucie, a on nie chciał zeznawać. Obaj byli poszukiwani

To była akcja rodem z gangsterskiego kina. Kryminalni z Wawra przerwali brutalne pobicie w zaparkowanym samochodzie, gdzie dwóch napastników okładało ofiarę młotkiem. Finał sprawy jest jednak kuriozalny: gdy opadły emocje i sprawdzono dokumenty, okazało się, że do więzienia muszą jechać... wszyscy uczestnicy zajścia.
Gangsterska scena w Warszawie. Katowali go w aucie, a on nie chciał zeznawać. Obaj byli poszukiwani
Komenda Stołeczna Policji

Wieczorny patrol kryminalnych z warszawskiego Wawra przyniósł nieoczekiwany zwrot akcji. Policjanci zauważyli, jak z czarnego BMW wybiega dwóch mężczyzn. Jeden z nich dzierżył w dłoni przedmiot, który wyglądał jak młotek. Napastnicy dopadli do zaparkowanego nieopodal białego BMW, wdarli się do środka i wtedy zaczęło się piekło. Z wnętrza auta dobiegały przeraźliwe krzyki i odgłosy szarpaniny. Policjanci zareagowali błyskawicznym wjazdem na sygnałach. Widok był drastyczny - dwóch mężczyzn w wieku 35 i 44 lat brutalnie biło trzeciego, używając do tego młotka. Dzięki natychmiastowej reakcji funkcjonariuszy udało się uniknąć najgorszego.

Co zaskakujące, zakrwawiony pokrzywdzony wcale nie był skory do współpracy. Mężczyzna kategorycznie odmawiał wyjaśnień i nie chciał odpowiadać na żadne pytania policjantów. Powód tej „lojalności” wyszedł na jaw kilka minut później. Kiedy kryminalni sprawdzili dane uczestników bójki w policyjnych systemach, przecierali oczy ze zdumienia. Okazało się, że doszło do „spotkania” osób, które za wszelką cenę powinny unikać mundurowych: 44-letni napastnik był ścigany dwoma listami gończymi i nakazem doprowadzenia. Ma do odsiedzenia wyrok 2 lat, 3 miesięcy i 15 dni. Mężczyzna, który był bity młotkiem, również był poszukiwany. On także miał nakaz doprowadzenia do aresztu na 15 dni.

35-latek oraz 44-latek usłyszeli już zarzuty pobicia z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga-Południe objęła ich dozorem policyjnym oraz zakazem zbliżania się do ofiary. Zastosowane środki wolnościowe niewiele jednak pomogły 44-latkowi - ze względu na listy gończe, prosto z przesłuchania trafił do aresztu śledczego, gdzie spędzi ponad dwa lata. Do celi obok, zgodnie z nakazem doprowadzenia, trafił również pokrzywdzony w tej sprawie.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze