Policjanci z elitarnej grupy operacyjnej „Kobra”, wyspecjalizowani w zwalczaniu przestępczości samochodowej, po raz kolejny udowodnili, że potrafią uderzyć w najmniej spodziewanym momencie. Tym razem wspierali ich funkcjonariusze warszawskiego zarządu CBŚP oraz kryminalni z Piaseczna i drogówka z Grodziska Mazowieckiego. Celem była Toyota Yaris, która zaledwie kilka godzin wcześniej zniknęła z jednej z berlińskich ulic.
Operacyjni od dłuższego czasu monitorowali trasę, którą mogło poruszać się skradzione auto. Dzięki precyzyjnym informacjom i ciągłej obserwacji, wytypowali pojazd na autostradzie A2. Funkcjonariusze czekali na „dogodny moment”, by przeprowadzić zatrzymanie w sposób bezpieczny dla innych uczestników ruchu, a jednocześnie uniemożliwiający ucieczkę podejrzanemu.
Kiedy padł sygnał do ataku, 25-letni kierowca nie miał żadnych szans. Został natychmiast obezwładniony i zakuty w kajdanki. Podczas oględzin pojazdu szybko wyszło na jaw, dlaczego auto wydawało się „czyste” w systemach monitoringu wizyjnego - na Toyocie zamontowano tablice rejestracyjne pochodzące z zupełnie innego pojazdu. 25-latek trafił prosto do policyjnej celi, a odzyskana Toyota na strzeżony parking. Śledczy z Wydziału do walki z Przestępczością Samochodową zgromadzili mocny materiał dowodowy, który pozwolił na postawienie mężczyźnie dwóch poważnych zarzutów: kradzieży z włamaniem do samochodu oraz używania tablic rejestracyjnych nieprzypisanych do danego pojazdu (co jest obecnie surowo karanym przestępstwem).
Decyzją prokuratora, młody mężczyzna został objęty policyjnym dozorem. Toyota, po dopełnieniu formalności z niemiecką stroną, wróci do prawowitego właściciela w Berlinie.











Napisz komentarz
Komentarze