Wszystko zaczęło się wieczorem, 13 marca 2026 roku. Spokój jednej z podzgierskich miejscowości przerwał huk tłuczonego szkła. Do domu jednorodzinnego, przez drzwi tarasowe, wtargnęły dwie napastliwe osoby. Ich celem był 8-letni chłopiec przebywający pod opieką 62-letniej babci. Sprawcy nie przebierali w środkach. Aby obezwładnić opiekunkę dziecka, użyli gazu pieprzowego. Wykorzystując chwilową bezbronność kobiety, siłą zabrali płaczące dziecko, wsiedli do samochodu i z piskiem opon odjechali w stronę Łodzi.
Zgierscy policjanci, którzy natychmiast pojawili się na miejscu, rozpoczęli wyścig z czasem. Podczas gdy technik kryminalistyki zabezpieczał ślady w zdemolowanym domu, grupy patrolowe i operacyjne analizowały wszelkie tropy. Szybko ustalono, że za porwaniem może stać 41-letnia matka chłopca, której władza rodzicielska jest ograniczona. Trop doprowadził funkcjonariuszy na łódzkie osiedle na Bałutach. Mundurowi nie czekali na zaproszenie – mając podejrzenie zagrożenia życia i zdrowia dziecka, podjęli decyzję o siłowym wejściu do mieszkania. Po wyważeniu drzwi ich oczom ukazał się przestraszony 8-latek oraz jego matka wraz z 50-letnim kompanem.
Chłopiec natychmiast został odizolowany od agresorów i przekazany pod opiekę policyjnego psychologa, który pomógł mu przetrwać najtrudniejsze chwile po traumatycznym zdarzeniu. Zatrzymani 41-latka i 50-latek trafili prosto do policyjnej celi. Usłyszeli już prokuratorskie zarzuty, w tym najpoważniejszy - uprowadzenia dziecka. Mimo brutalnego przebiegu zdarzenia, prokurator zdecydował o zastosowaniu wobec nich wolnościowych środków zapobiegawczych (m.in. dozoru). Za wtargnięcie do domu, użycie przemocy i porwanie dziecka grozi im kara do 5 lat pozbawienia wolności. 8-letni chłopiec, cały i zdrowy, jest już pod bezpieczną opieką babci.







Napisz komentarz
Komentarze