czwartek, 19 marca 2026 15:08

Szpitalna furia 27-latka. Pijany pacjent demolował gabinet i auta, bo nie zgadzał się z lekarzem

27-letni mieszkaniec gminy Wisznice postanowił urządzić w parczewskim szpitalu prawdziwy festiwal agresji. Pijany mężczyzna, niezadowolony z zaleceń lekarza, demolował gabinet, groził personelowi i wyładował furię na zaparkowanym samochodzie. Zamiast do lekarza, trafił przed oblicze prokuratora.
Szpitalna furia 27-latka. Pijany pacjent demolował gabinet i auta, bo nie zgadzał się z lekarzem
KPP Parczew

Do dantejskich scen doszło w miniony wtorek na terenie szpitala w Parczewie. Dyżurny policji otrzymał pilne zgłoszenie o agresywnym mężczyźnie, który całkowicie stracił nad sobą panowanie. Na miejsce natychmiast wysłano patrol mundurowych. Z ustaleń policjantów wynika, że 27-latek przyjechał na konsultację lekarską wspólnie z ojcem. Spokojna z pozoru wizyta zmieniła się w koszmar w momencie, gdy lekarz przedstawił pacjentowi zalecenia medyczne. Mężczyźnie opinia specjalisty wyraźnie nie przypadła do gustu.

W jednej chwili 27-latek stał się skrajnie pobudzony. Zaczął demolować wyposażenie gabinetu, w którym przebywał, a następnie wybiegł na zewnątrz. Tam jego ofiarą padło zaparkowane na placu auto osobowe, furiat kopał w karoserię i uderzał w elementy nadwozia, powodując liczne wgniecenia. Mimo próby uspokojenia go przez personel, mężczyzna po powrocie do budynku wcale nie ochłonął. Stał się wulgarny i zaczął kierować groźby pod adresem medyków, próbując zmusić ich do odstąpienia od wykonywanych czynności. Nawet przyjazd policjantów nie ostudził jego zapału. 27-latek ignorował polecenia funkcjonariuszy, krzyczał i kontynuował niszczenie przedmiotów w zasięgu ręki. Mundurowi nie mieli wyboru – mężczyzna został obezwładniony i zatrzymany.

Szybko wyjaśnił się powód tak skrajnego pobudzenia. Badanie alkomatem wykazało, że „pacjent” miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu. Po nocy spędzonej w policyjnej celi i wytrzeźwieniu, mężczyzna usłyszał zarzuty zniszczenia mienia (straty oszacowano na blisko 2500 zł) i zmuszania do odstąpienia od czynności służbowych oraz kierowania gróźb karalnych wobec personelu. 27-latek przyznał się do winy. Teraz o jego dalszym losie zadecyduje sąd. Za ten chuligański wybryk grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze