Do tego nietypowego zdarzenia doszło w Areszcie Śledczym w Słupsku. 38-letnia mieszkanka miasta planowała widzenie ze swoim ukochanym, który odsiaduje tam wyrok. Problem pojawił się w momencie weryfikacji tożsamości. Kobieta nie posiadała przy sobie własnego dokumentu tożsamości, jej dowód osobisty był właśnie w trakcie wyrabiania. Zamiast jednak poczekać na nowy dokument, słupszczanka wpadła na ryzykowny pomysł. Zabrała paszport swojej 67-letniej babci i postanowiła go „odświeżyć”.
W domowym zaciszu dokonała amatorskiego fałszerstwa. Wkleiła swoje zdjęcie w miejsce fotografii babci i przerobiła imię właścicielki dokumentu na własne. Kiedy 38-latka pojawiła się w areszcie i z pewnością siebie podała dokument strażnikowi, jej plan błyskawicznie legł w gruzach. Funkcjonariusze Służby Więziennej natychmiast poznali, że paszport jest przerobiony. Zamiast na salę widzeń, kobieta trafiła w ręce wezwanych na miejsce policjantów.
Mundurowym tłumaczyła, że bardzo tęskniła za partnerem i nie mogła doczekać się wyrobienia własnego dowodu. Nie pomyślała jednak, że próba oszukania systemu w takim miejscu jak areszt śledczy jest niemal skazana na porażkę. Paszport babci został zabezpieczony jako dowód w sprawie, a kobieta usłyszała zarzuty. Zgodnie z polskim prawem, podrobienie lub przerobienie dokumentu w celu użycia go za autentyczny jest poważnym przestępstwem.
Słupszczanka zamiast częstszych spotkań z ukochanym, może teraz podzielić jego los. Za fałszerstwo dokumentów grozi jej kara nawet 5 lat pozbawienia wolności. O jej dalszym losie zadecyduje teraz sąd.








Napisz komentarz
Komentarze