Mieszkańcy Jeleniej Góry i okolicznych miejscowości odetchnęli z ulgą. Kryminalni zatrzymali 36-latka, który w marcu i kwietniu br. urządził sobie prawdziwy rajd przestępczy. Mężczyzna nie wybierał metod - kradł wszystko, co wpadło mu w ręce, i zastraszał postronne osoby. Jeden z najgroźniejszych incydentów miał miejsce 17 marca w autobusie komunikacji miejskiej. Agresywny 36-latek wyciągnął przedmiot przypominający broń palną i groził śmiercią innemu pasażerowi. Nie spodobało mu się, jak pokrzywdzony zachowywał się podczas podróży. Później okazało się, że „pistolet” był jedynie atrapą na kulki, ale strach pasażerów był jak najbardziej realny.
Zatrzymanie sprawcy to zasługa policjanta z II Komisariatu, który będąc w czasie wolnym, zauważył mężczyznę na ulicy. Rozpoznał w nim poszukiwanego agresora z autobusu. Funkcjonariusz śledził go i na bieżąco informował kolegów z patrolu. Dzięki temu 36-latek został obezwładniony w kilka minut.
Dalsze śledztwo ujawniło skalę działalności zatrzymanego. Policjanci udowodnili mu kradzież dwóch Opli na terenie Jeleniej Góry i powiatu karkonoskiego, kradzieże tablic rejestracyjnych, które montował w kradzionych autach, by zmylić mundurowych, włamanie do hotelu w Siedlcach, kradzież paliwa na stacji benzynowej oraz wielokrotne prowadzenie pojazdów mimo cofniętych uprawnień.
36-latek usłyszał już zarzuty. Ponieważ działał w warunkach recydywy (powrotu do przestępstwa), sąd nie miał litości. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany na dwa miesiące. Za serię przestępstw może spędzić za kratami nawet 15 lat. Jeden ze skradzionych samochodów policjanci odnaleźli już na terenie Szklarskiej Poręby.









Napisz komentarz
Komentarze