W nocy z 16 na 17 kwietnia dyżurny policji w Myszkowie otrzymał dramatyczne zgłoszenie o płonącym domu. Na miejsce natychmiast wysłano straż pożarną oraz policyjne patrole. Na szczęście w chwili wybuchu pożaru domowników nie było w środku. Śledczy pracujący na miejscu pogorzeliska szybko ustalili, że nie był to nieszczęśliwy wypadek. Sprawca działał według zaplanowanego schematu. Najpierw wybił szybę w oknie i dostał się do wnętrza, ukradł rzeczy o wartości blisko 9 tysięcy złotych, a przed ucieczką podpalił budynek, powodując pożar, który strawił mienie warte 250 tysięcy złotych.
Mundurowi z Myszkowa nie potrzebowali dużo czasu, by wytypować podejrzanego. Okazał się nim 41-letni mieszkaniec tej samej gminy. Jeszcze tego samego dnia policjanci zapukali do jego drzwi. Mężczyzna próbował się ukrywać we własnym domu, ale został zatrzymany i przewieziony do aresztu. Funkcjonariuszom udało się odzyskać wszystkie skradzione przedmioty.
W sobotę, 18 kwietnia, prokurator postawił 41-latkowi zarzuty kradzieży z włamaniem oraz zniszczenia mienia poprzez podpalenie. Mimo skali zniszczeń, wobec mężczyzny zastosowano środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji. Podejrzany musi teraz stawiać się w komendzie aż cztery razy w tygodniu. O jego dalszym losie zadecyduje sąd.









Napisz komentarz
Komentarze