Do mrożących krew w żyłach scen doszło 18 kwietnia. Napastnik uderzył najpierw w sklepie odzieżowym, a chwilę później w spożywczym. Dzięki błyskawicznej współpracy policjantów z Wildy i Jeżyc, mężczyzna został zatrzymany na gorącym uczynku. Około południa do sklepu odzieżowego wszedł mocno pobudzony 41-latek. Od progu zachowywał się agresywnie. Twierdził, że ma przy sobie broń i użyje jej, jeśli sprzedawczyni nie wyda mu zawartości kasy.
Mimo ogromnego strachu, pracownica zachowała zimną krew i stanowczo odmówiła. Napastnik, widząc opór, próbował jeszcze chwycić leżący na ladzie laptop, ale i tu poniósł porażkę. Wielkie brawa należą się klientom, którzy byli wtedy w sklepie. Ludzie nie przyglądali się biernie, najpierw uniemożliwili kradzież komputera, a gdy wściekły agresor rozrzucił towar i uciekł, pomogli zabezpieczyć sklep i zamknąć drzwi do czasu przyjazdu policji.
Napastnik nie dawał za wygraną. Kilka minut później wszedł do pobliskiego sklepu spożywczego. Tam powtórzył swój scenariusz: groźby i żądanie pieniędzy. Druga sprzedawczyni również okazała się nieustraszona i pogoniła agresora. Policjanci dopadli 41-latka chwilę po drugim napadzie. Podczas przeszukania okazało się, że mężczyzna kłamał i nie miał przy sobie żadnej broni.
Zatrzymany to "stary znajomy" policji. Zaledwie dwa lata temu opuścił zakład karny, gdzie siedział za podobne napady. Ponieważ działał w warunkach recydywy, kara będzie wyjątkowo surowa. Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty usiłowania rozboju. Sąd nie miał wątpliwości i wysłał go do aresztu na trzy miesiące. Biorąc pod uwagę jego kryminalną przeszłość, grozi mu teraz nawet 22,5 roku pozbawienia wolności.







Napisz komentarz
Komentarze