Wrocławscy "samochodziarze" z Komendy Miejskiej od kilku dni pracowali nad sprawą zniknięcia Toyoty i Lexusa. Kryminalni szybko ustalili, że za kradzieżami stoi zorganizowana grupa przestępcza, która działała metodą "na eksport", skradzione auta niemal natychmiast ruszyły w stronę granicy z Litwą. Sytuacja była dynamiczna. Wrocławscy funkcjonariusze nawiązali kontakt z policją w Białymstoku oraz Strażą Graniczną. Dzięki szybkiej wymianie informacji ustalono, że Lexus NX zdążył już przekroczyć granicę i pędzi w stronę Kowna.
Litewskie służby, zaalarmowane przez polskich kolegów, urządziły zasadzkę. Auto zostało zatrzymane, a siedzący za kółkiem 31-letni obywatel Litwy został natychmiast obezwładniony. Policjanci nie spoczęli na laurach i kontynuowali poszukiwania drugiego skradzionego pojazdu. Presja służb i odcięcie dróg ucieczki przyniosły efekt. Po kilku dniach również ten samochód odnaleziono na terenie Litwy. Złodzieje, czując na plecach oddech mundurowych, zdecydowali się go porzucić i uciekać pieszo.
Zatrzymany 31-latek usłyszał już zarzut paserstwa. Samochody są obecnie zabezpieczone i wkrótce wrócą do prawowitych właścicieli we Wrocławiu. Śledczy podkreślają, że sprawa ma charakter rozwojowy. Policja zna już schemat działania grupy i zapowiada kolejne zatrzymania.







Napisz komentarz
Komentarze