Do zdarzenia doszło 18 kwietnia na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Medyce. 43-latek chciał opuścić Polskę i udać się na Ukrainę. Podczas sprawdzania dokumentów funkcjonariusze nabrali podejrzeń, że mężczyzna nie jest tym, za kogo się podaje. Intuicja strażników nie zawiodła. Szczegółowa analiza wykazała, że cudzoziemiec dwukrotnie zmieniał swoje dane osobowe, licząc na to, że „wyczyści” swoją kartotekę. Okazało się, że jego poprzednie tożsamości figurowały w systemach jako osoby objęte zakazem wjazdu.
Decyzje o konieczności powrotu do kraju pochodzenia wydawały wobec niego: Polska Straż Graniczna, służby belgijskie i francuskie. Mężczyzna przyznał się, że pracował w Europie nielegalnie, a gdy go deportowano, próbował wrócić pod zmienionym nazwiskiem. Cudzoziemiec usłyszał zarzut nielegalnego przekroczenia granicy z wykorzystaniem podstępu. Przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Straż Graniczna skierowała go już na Ukrainę i wydała kolejny zakaz wjazdu do strefy Schengen, tym razem na kilka lat.
To już czwarty taki przypadek na Podkarpaciu od początku roku. Służby przypominają, że zmiana nazwiska w paszporcie nie wystarczy, by oszukać nowoczesne systemy weryfikacji.







Napisz komentarz
Komentarze