Do zdarzenia doszło podczas spaceru grupy dzieci. Nagle do opiekunek podszedł ojciec jednej z dziewczynek. Mężczyzna, który ma ograniczoną władzę rodzicielską i może widywać się z dzieckiem tylko przy kuratorze, postanowił siłą przejąć opiekę. Agresor odepchnął nauczycielkę, chwycił płaczącą 4-latkę i uciekł z nią do swojego mieszkania. Przerażone opiekunki natychmiast ruszyły za nim, ale mężczyzna zabarykadował się w środku. Nie reagował na prośby o otwarcie drzwi, dlatego na miejsce wezwano policję i matkę dziewczynki.
Kiedy policjanci dotarli pod wskazany adres, sytuacja stała się krytyczna. Z wnętrza domu dobiegał płacz dziecka, a mężczyzna wciąż odmawiał wyjścia. Mundurowi podjęli decyzję o siłowym wejściu przez okno, by ratować dziewczynkę. Wtedy 44-latek wpadł w furię. Z siekierą w dłoniach ruszył na policjantów, wykrzykując wyzwiska. Jeden z funkcjonariuszy w ostatniej chwili zrobił unik, ostrze siekiery z ogromną siłą wbiło się we framugę okna tuż obok jego głowy.
Dzięki wsparciu strażaków, którzy siłowo wyważyli drzwi, policjanci obezwładnili napastnika. Co zaskakujące, badanie alkomatem wykazało, że mężczyzna był trzeźwy. 4-letnia dziewczynka, cała i zdrowa, została przekazana pod opiekę rodziny. Jej ojciec usłyszał już listę ciężkich zarzutów. Odpowie za uprowadzenie dziecka, napaść na policjantów przy użyciu niebezpiecznego narzędzia, naruszenie nietykalności nauczycielki i znieważenie funkcjonariuszy. Sąd zdecydował o aresztowaniu 44-latka na 3 miesiące. Za próbę ataku siekierą i porwanie dziecka grozi mu teraz do 10 lat więzienia.







Napisz komentarz
Komentarze