Wszystko zaczęło się we wtorek, 21 kwietnia, tuż przed godziną 15:00. Policjanci otrzymali zgłoszenie z ulicy Frysztackiej w Cieszynie, że ktoś ukradł tam tablice rejestracyjne z zaparkowanego auta. Świadkowie wskazali, że sprawcy odjechali czarnym Renault na czeskich numerach. Gdy mundurowi prowadzili jeszcze oględziny na miejscu kradzieży, dyżurny odebrał kolejne zgłoszenie. Tym razem chodziło o kolizję na drodze ekspresowej S52. Czarny samochód na czeskich rejestracjach uderzył w bariery energochłonne. Policjanci natychmiast skojarzyli fakty i ruszyli na miejsce stłuczki.
Na drodze ekspresowej zastali rozbite auto i 35-letniego obywatela Czech. Mężczyzna od początku próbował kręcić. Twierdził, że był tylko pasażerem, a kierowca rzekomo zniknął. Co więcej, nie miał przy sobie żadnych dokumentów tożsamości. Policjanci nie dali się nabrać. Szybko ustalili, że to właśnie on siedział za kółkiem, a do wypadku doszło, bo gnał za szybko i nie opanował pojazdu na drodze.
Aby potwierdzić tożsamość zatrzymanego, policjanci skontaktowali się z czeskimi służbami przez Wspólny Punkt Kontaktowy w Chotěbuzie. Dzięki błyskawicznej wymianie informacji potwierdzono dane mężczyzny oraz jego związek z kradzieżą tablic rejestracyjnych z ulicy Frysztackiej. Niedaleko miejsca kolizji mundurowi odnaleźli również porzucone tablice, których 35-latek próbował się pozbyć zaraz po wypadku. Teraz Czechowi grozi surowa kara, za kradzież i złamanie przepisów drogowych może spędzić w więzieniu nawet 5 lat.








Napisz komentarz
Komentarze