środa, 29 kwietnia 2026 10:48

Pijany budowlaniec przyszedł po wypłatę z siekierą w ręku. Groził szefowi i kolegom z pracy

To miała być zwykła rozmowa o pieniądzach, a o mało nie skończyła się krwawą jatką. Nietrzeźwy pracownik jednej z lubińskich firm terroryzował załogę siekierą. Zanim obezwładnili go policjanci, zdążył zniszczyć auto i kilkukrotnie zamachnąć się na kolegę z pracy.
Pijany budowlaniec przyszedł po wypłatę z siekierą w ręku. Groził szefowi i kolegom z pracy
KPP w Lubinie

Do mrożących krew w żyłach scen doszło w minionym tygodniu na terenie jednego z zakładów w Lubinie. 44-letni mieszkaniec Legnicy domagał się od szefa natychmiastowej wypłaty. Gdy usłyszał, że pieniądze otrzyma po zakończeniu obowiązków na budowie, wpadł w furię. Mężczyzna najpierw wysłał do pracodawcy SMS-a z pogróżkami, a kilkanaście minut później pojawił się na miejscu osobiście. Nie przyszedł jednak rozmawiać i w ręku trzymał siekierę. Swoją agresję wyładował najpierw na zaparkowanym samochodzie kolegi, rozbijając go niebezpiecznym narzędziem. Później zaatakował właściciela auta. Napastnik kilkukrotnie zamachnął się siekierą w stronę mężczyzny. Tylko dzięki szybkim unikom i zimnej krwi zaatakowanego pracownika nie doszło do tragedii.

Powiadomieni o wszystkim policjanci z Lubina zjawili się na miejscu błyskawicznie. Agresor został obezwładniony i zatrzymany. Choć próbował pozbyć się dowodu, ukrywając siekierę na dachu jednego z baraków, mundurowi szybko ją odnaleźli i zabezpieczyli. Badanie alkomatem wykazało, że 44-latek miał w organizmie 1,2 promila alkoholu. Mieszkaniec Legnicy usłyszał już prokuratorskie zarzuty. Odpowie za groźby karalne pod adresem szefa i załogi, uszkodzenie cudzego mienia oraz usiłowanie spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Ze względu na brutalność ataku i powagę zarzutów, sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na 2 miesiące. Za to, co zrobił, grozi mu teraz kara nawet do 20 lat pozbawienia wolności.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze