Akcja była wynikiem żmudnej pracy operacyjnej funkcjonariuszy z grupy "Kobra". Gdy policjanci zdobyli pewną informację, że skradziony na Bielanach samochód trafił na drugi koniec Polski, natychmiast ruszyli do akcji. Wspólnie z kryminalnymi z warszawskich Bielan (KRP V) pojechali do Suwałk. Policjanci podjechali pod wytypowaną posesję i rozpoczęli obserwację. Przez ogrodzenie zauważyli zieloną Kię stojącą w garażu oraz mężczyznę, który właśnie zajmował się jej demontażem. Reakcja mundurowych była błyskawiczna i 50-latek nie miał czasu na ucieczkę ani ukrycie dowodów.
Na miejscu okazało się, że zielona Kia (warta 93 tys. zł) została skradziona w Warszawie na początku miesiąca. To jednak nie wszystko. W dziupli policjanci znaleźli elementy desek rozdzielczych od dwóch innych Kii, skradzionych na Woli oraz w Piastowie oraz specjalistyczne urządzenia do zagłuszania sygnału GPS, które mają uniemożliwić namierzenie skradzionych aut. Zatrzymany mężczyzna został przewieziony do komendy na warszawskich Bielanach. Śledczy zgromadzili mocny materiał dowodowy, który pozwolił na przedstawienie mu trzech zarzutów paserstwa. Postępowanie w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa-Żoliborz.







Napisz komentarz
Komentarze