Do tego skrajnie nieodpowiedzialnego zdarzenia doszło w piątek, 8 maja, tuż przed godziną 23:00. Na telefon służbowy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego przy ulicy Lwowskiej w Rzeszowie zadzwonił młody człowiek. Poinformował pracownika medycznego, że w jednej ze szpitalnych pracowni znajduje się ładunek wybuchowy, po czym się rozłączył. Taka informacja na oddziale ratunkowym zawsze stawia na nogi wszystkie służby i wywołuje ogromny stres u personelu medycznego.
Chwilę później ten sam rozmówca zadzwonił do szpitala po raz drugi. Tym razem skontaktował się z centralą placówki i oświadczył, że poprzedni telefon był jedynie żartem. Nastolatek tłumaczył, że założył się ze znajomymi o 100 złotych i w ten sposób chciał wygrać pieniądze. Pomimo tych wyjaśnień sprawa była na tyle poważna, że o zaistniałej sytuacji natychmiast zostali powiadomieni rzeszowscy funkcjonariusze.
Na szczęście w wyniku tego bezmyślnego zgłoszenia nikt nie ucierpiał. Służby ratunkowe oraz dyrekcja placówki po przeanalizowaniu sytuacji uznały, że nie ma realnego zagrożenia i nie było konieczności przeprowadzania ewakuacji chorych pacjentów oraz personelu medycznego. Szpital mógł bez przerw kontynuować swoją pracę i ratować ludzkie życie.
Policjanci z komisariatu na Rzeszowskim Nowym Mieście natychmiast podjęli działania mające na celu namierzenie żartownisia. Dzięki sprawnej i szybkiej pracy operacyjnej funkcjonariusze ustalili właściciela numeru telefonu. Okazało się, że telefon wykonano z drugiego końca Polski, a sprawcą jest 15-letni mieszkaniec Chojnic.
Młody wiek nie zwolni nastolatka z odpowiedzialności za wywołanie fałszywego alarmu w placówce medycznej. Rzeszowscy policjanci skompletowali już niezbędne materiały w tej sprawie i przekazali je do sądu. O ewentualnych konsekwencjach prawnych dla 15-latka zadecyduje teraz sąd rodzinny w miejscu jego zamieszkania.







Napisz komentarz
Komentarze