Zgłoszenie o gigantycznym oszustwie wpłynęło do Komendy Powiatowej Policji w Strzelinie. Pokrzywdzona seniorka wyjaśniła, że jej kłopoty zaczęły się podczas przeglądania popularnego portalu społecznościowego. Jej uwagę przykuła tam profesjonalnie wyglądająca oferta inwestycyjna. Ponieważ ogłoszenie było sygnowane twarzą powszechnie znanego biznesmena, kobieta uznała je za bezpieczne i bez wahania zostawiła w formularzu swoje prywatne dane kontaktowe.
Na odzew nie trzeba było długo czekać. Telefon seniorki rozdzwonił się niemal natychmiast, a po drugiej stronie słuchawki przedstawił się rzekomy analityk giełdowy. W kolejnych dniach kobietą zajmowało kilku różnych doradców. Ofiary nie zaniepokoił nawet fakt, że wszyscy jej rozmówcy posługiwali się językiem polskim z wyraźnym, wschodnim akcentem. Oszuści byli na tyle sprytni, że początkowo przelali na konto kobiety kilkaset złotych jako rzekomo wypracowany zysk, co całkowicie uśpiło jej czujność i zachęciło do dalszych wpłat.
Przez cały okres trwania procederu 71-latka miała wgląd do specjalnie spreparowanej platformy, gdzie na fikcyjnym koncie inwestycyjnym widziała stale rosnące saldo. Gdy oszuści uznali, że kobieta w pełni im ufa, nakłonili ją do wejścia na rynek kryptowalut. Instruowana krok po kroku seniorka zaczęła regularnie odwiedzać bitomaty, gdzie wpłacała gotówkę i przelewała bitcoiny na wskazane przez przestępców adresy portfeli kryptowalutowych.
Prawda wyszła na jaw dopiero w momencie, gdy kobieta postanowiła zakończyć współpracę i wypłacić zgromadzone oszczędności życia. Wtedy rzekomi doradcy zaczęli unikać kontaktu, a wypłata środków okazała się niemożliwa. Do momentu zorientowania się w oszustwie pokrzywdzona przelała przestępcom łącznie ponad 335 tysięcy złotych. Strzelińscy policjanci ostrzegają, że transakcje w kryptowalutach są nieodwracalne, przez co szanse na odzyskanie tak ogromnej kwoty są w praktyce minimalne.







Napisz komentarz
Komentarze