Jak informuje Komenda Miejska Policji w Wałbrzychu, sprawa zaczęła się w nocy z soboty na niedzielę, kiedy 25-latek i 27-latka zgłosili policjantom z Głuszycy, że odnaleźli zniszczony samochód. Pojazd miał być wcześniej zaparkowany pod lasem na terenie Jedliny-Zdroju. Według ich relacji nieznane osoby miały ukraść z auta między innymi koła, pokrywę silnika, akumulator, katalizator oraz inne wartościowe elementy. Straty oszacowano na około 20 tysięcy złotych.
Policjanci szybko nabrali jednak podejrzeń. Opisywana przez parę historia była niespójna i budziła wiele wątpliwości. Jak się okazało, 25-latek i 27-latka mieli sami rozkręcić pojazd, a później pojechać w inną część regionu. Tam zrobili zakupy, aby mieć potwierdzenie, że nie było ich w miejscu, w którym doszło do rzekomego przestępstwa.
- Przeprowadzone przez policjantów Komisariatu Policji w Głuszycy czynności procesowe doprowadziły do postawienia dwojgu mieszkańcom powiatu wałbrzyskiego zarzutu kradzieży mienia – przekazał rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu kom. Marcin Świeży.
Na tym sprawa się nie zakończyła. Jak informuje wałbrzyska policja, funkcjonariusze ustalili, że 25-latek miał wcześniej dopuścić się podobnego czynu. 1 maja miał wypożyczyć samochód od innej firmy leasingowej, a następnie rozkraść jego elementy. W tym przypadku straty oszacowano na około 30 tysięcy złotych.
Podejrzani przyznali się do zarzucanych im czynów. Wskazali również miejsce, w którym znajdowała się część skradzionych elementów. Mundurowi z Głuszycy odzyskali już część mienia, a czynności w tej sprawie nadal trwają. Policjanci próbują odnaleźć wszystkie części utracone w wyniku obu przestępstw.
O dalszym losie 25-latka i 27-latki zdecyduje sąd. Za kradzież mienia grozi im do 5 lat więzienia. 25-latek został doprowadzony do prokuratury i objęty policyjnym dozorem.






Napisz komentarz
Komentarze