sobota, 20 czerwca 2026 13:53

Rozbity mercedes, ciepły silnik i zagadkowy biały proszek na siedzeniu. Kierowca uciekł po kraksie

Strażnicy miejscy z Warszawy natknęli się w niedzielny poranek na świeżo rozbitego mercedesa porzuconego na środku drogi. Choć kierowca uciekł z miejsca zdarzenia przed przybyciem służb, w aucie pozostał bardzo wyraźny ślad. Na fotelu pasażerowie i kierowcy zostawili plastikowy woreczek wypełniony białymi kryształami.
Rozbity mercedes, ciepły silnik i zagadkowy biały proszek na siedzeniu. Kierowca uciekł po kraksie
Straż Miejska w Warszawie

Do tego niecodziennego zdarzenia doszło w niedzielny poranek, 14 czerwca. Patrol straży miejskiej z VII Oddziału Terenowego przemieszczał się Wałem Miedzeszyńskim na warszawskiej Pradze-Południe. W pobliżu Stadionu Narodowego funkcjonariusze zauważyli stojący na pasie ruchu, poważnie uszkodzony samochód marki Mercedes, który stwarzał duże zagrożenie dla innych uczestników ruchu.

Wokół pojazdu widoczne były wyraźne ślady gwałtownego hamowania, powyrywane z ziemi słupki oraz roztrzaskany w drobny mak betonowy kosz na śmieci. W samym samochodzie wystrzeliły poduszki powietrzne oraz kurtyny boczne, a przód auta i prawe koła były całkowicie zniszczone. Ponieważ pierwszy patrol przewoził akurat nietrzeźwego pasażera, na miejsce niezwłocznie wezwano dodatkowe siły.

Kolejni strażnicy, którzy przejęli zabezpieczenie miejsca kolizji, ustalili, że silnik mercedesa jest jeszcze ciepły, a spod podwozia wyciekają płyny eksploatacyjne. Świadczyło to o tym, że do wypadku doszło zaledwie chwilę wcześniej. Największe zaskoczenie przyniosło jednak spojrzenie przez szybę do wnętrza porzuconej kabiny. Na fotelu kierowcy leżała plastikowa torebka strunowa z zawartością białych granulek i kryształów.

Na miejsce natychmiast wezwano policję. Sprawą zajęli się specjaliści z Wydziału Ruchu Drogowego oraz technicy kryminalistyki, którzy skrupulatnie zabezpieczyli porzucone auto oraz znalezione substancje. Obecnie śledczy prowadzą intensywne czynności mające na celu ustalenie, do kogo należał pojazd oraz kto siedział za kierownicą w momencie zderzenia.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze