Zapalić marihuanę przed siłownią, żeby dostać „powera” - tak tłumaczył się jeden z dwóch 19-latków, którzy usiedli zaledwie kilkadziesiąt metrów od siedziby straży miejskiej. Dym poczuli funkcjonariusze wychodzący z budynku. Jeden z młodych mężczyzn został później zatrzymany przez policję.
Matka z córką usłyszały ciche popiskiwanie dochodzące z żółtego pojemnika na odpady. W środku znalazły około 12-tygodniowego szczeniaka, który próbował wydostać się z góry śmieci. Piesek trafił do Schroniska na Paluchu i otrzymał imię Krzysio. Sprawę zgłoszono policji.
24-latek zamieniał tablice rejestracyjne w zaparkowanym samochodzie i tłumaczył, że chciał driftować na konto wujka. Strażnicy miejscy wezwali policję, która ustaliła, że tablice pochodziły z kradzieży, auto było z wypożyczalni, a mężczyzna miał cofnięte uprawnienia do kierowania.
Niebezpieczna sytuacja na ulicy. 36-latek z nożem w ręku zaatakował innego mężczyznę. Dzięki szybkiej interwencji strażników miejskich nikt nie ucierpiał.
55-latek miał w sklepie wulgarnie zaczepiać młodą ekspedientkę, a następnie mimo jej sprzeciwu dotykać jej w miejsca intymne. Mężczyznę na miejscu ujęli strażnicy miejscy i przekazali policji.
Strażnicy miejscy z Warszawy zwrócili uwagę na nerwowo zachowującego się 38-latka. Mężczyzna próbował pozbyć się białego proszku, który jak sam później przyznał, był mefedronem.
Strażniczki miejskie z Warszawy zauważyły dwóch nastolatków siedzących na ławce, nad którymi unosił się dym. Chłopcy przyznali, że palili marihuanę. Jeden z nich powiedział funkcjonariuszkom, że zmaga się z uzależnieniem i rozpoczął już terapię.
33-latek po zażyciu nieznanej ilości leków psychotropowych i alkoholu wymagał pilnej pomocy. Mężczyzna był agresywny i nie reagował na polecenia. Do jego obezwładnienia potrzebnych było sześciu funkcjonariuszy oraz dwie pary kajdanek.
51-letni mężczyzna zawisł na metalowym ogrodzeniu, które przebiło jego udo. Strażnicy miejscy z Warszawy nie próbowali zdejmować go z płotu, ponieważ mogło to doprowadzić do masywnego krwotoku. Na miejsce wezwano straż pożarną i pogotowie, a fragment ogrodzenia trzeba było wyciąć.
31-latek miał próbować pozbyć się narkotyków, gdy zorientował się, że za jego plecami są strażnicy miejscy. Mężczyzna odrzucił zawiniątko i próbował odejść, ale został szybko ujęty. W środku znajdowała się marihuana.