Wszystko zaczęło się w niedzielę, 12 kwietnia, przy ulicy Łukowskiej. Przechodnie zauważyli dwóch młodych ludzi: jeden leżał na chodniku, a drugi bezskutecznie próbował go podnieść. Gdy na miejsce podjechali strażnicy miejscy, „pomocnik” uciekł, zostawiając kolegę na pastwę losu. Siedzący na chodniku nastolatek nie miał zamiaru dziękować za pomoc. Zamiast tego zaczął wyzywać funkcjonariuszy i odpychać ich. W jego plecaku strażnicy znaleźli puste puszki po energetykach i e-papierosa, ale to nie napoje gazowane były powodem jego zachowania - od chłopaka wyraźnie czuć było alkohol.
Prawdziwy szał zaczął się w radiowozie. 16-latek zaczął kopać w ściany pojazdu tak mocno, że zniszczył wewnętrzną kamerę monitoringu. Funkcjonariusze musieli użyć kajdanek, by go uspokoić. Na miejsce wezwano policję i ustalono adres zamieszkania chłopaka. Nawet widok matki nie ostudził jego emocji i kobietę również spotkała fala wyzwisk. Młodzieniec uparcie odmawiał badania alkomatem, krzycząc, że „jest sportowcem i nie pije”. Prawda wyszła na jaw, gdy w końcu udało się przeprowadzić test. Wynik? Ponad 1,6 promila alkoholu w organizmie. Połączenie wysokoprocentowych trunków z napojami energetycznymi prawdopodobnie wywołało u niego ekstremalne pobudzenie.
Ze względu na stan agresji, nastolatek został przewieziony do szpitala w asyście funkcjonariuszy. To jednak nie koniec jego problemów. Za zniszczenie mienia w radiowozie, znieważenie funkcjonariuszy oraz swoje zachowanie odpowie przed sądem dla nieletnich. Kosztami naprawy uszkodzonego sprzętu zostaną obciążeni jego rodzice.







Napisz komentarz
Komentarze