Do kradzieży miało dochodzić przez ponad pół roku. Z ustaleń policjantów z Komisariatu Policji Wrocław-Rakowiec wynika, że dwóch 37-latków wynosiło z zakładu komponenty miedziane, w tym podzespoły i sprężyny, a następnie sprzedawało je w punktach skupu złomu. Podczas zatrzymań funkcjonariusze odnaleźli część mienia ukrytą w kilkunastu plecakach. Towar miał następnie trafić do prywatnych samochodów podejrzanych. Odzyskane elementy ważyły łącznie blisko 2 tony, a ich wartość oszacowano na 460 tys. zł.
Policjanci ustalili, że proceder mógł trwać znacznie dłużej, nawet od 2024 roku. Wstępnie oszacowano, że w wyniku kradzieży z zakładu mogło zniknąć około 30 ton miedzianych elementów. Straty wyceniono na co najmniej 5,5 mln zł, ale ta kwota może jeszcze wzrosnąć.
W sprawie zatrzymano trzech mężczyzn. Wśród nich jest 44-letni pracownik skupu złomu podejrzany o paserstwo. Jeden z podejrzanych odpowie również za posiadanie środków odurzających, które policjanci znaleźli podczas przeszukania.
Według ustaleń śledczych pieniądze ze sprzedaży skradzionego towaru miały być inwestowane m.in. w monety, złoto i nieruchomości. 37-latkowie usłyszeli zarzuty dotyczące kradzieży mienia znacznej wartości i trafili na trzy miesiące do aresztu. Podejrzanym grozi do 10 lat więzienia. Policjanci nadal sprawdzają sprawę i próbują odzyskać pozostałe skradzione mienie.

Napisz komentarz
Komentarze