Kraków: poważne konsekwencje głupiego żartu
Miał lecieć do Irlandii, ale wzięło mu się na żarty i powiedział, że ma bombę. Samolot wystartował bez niego
Jedno zdanie wypowiedziane podczas kontroli bezpieczeństwa wystarczyło, by na lotnisku Kraków-Balice uruchomiono procedury związane z potencjalnym zagrożeniem. Pasażer lecący do Irlandii stwierdził, że w jego zegarku znajduje się bomba. Ostatecznie został ukarany mandatem i wycofany z rejsu.
16.07.2026 23:51
1