Wszystko zaczęło się w niedzielę, 28 grudnia 2025 roku. Policja otrzymała zgłoszenie o kradzieży rozbójniczej w jednym ze sklepów przy ul. Dąbrowskiego. Mężczyzna zabrał z półki dwa piwa o łącznej wartości 16 złotych i próbował opuścić sklep bez płacenia. Gdy sprzedawca próbował go zatrzymać, sprawca wyciągnął przedmiot przypominający broń palną i oddał strzał w jego kierunku, po czym uciekł. Jak później ustalono, był to pistolet na plastikowe kulki, jednak sytuacja stanowiła realne zagrożenie dla życia i zdrowia.
Rozpoczęto policyjną obławę za mężczyzną, który poruszał się Oplem Astrą. W tym samym czasie st. sierż. Konrad Łykowski z Komisariatu Policji Poznań – Północ, przebywający w dniu wolnym od służby i nieświadomy wcześniejszych zdarzeń, zwrócił uwagę na skrajnie niebezpieczną jazdę tego samego pojazdu na ul. Niestachowskiej. Kierowca poruszał się slalomem, gwałtownie przyspieszał i hamował, zjeżdżając od krawędzi do krawędzi jezdni. Policjant podejrzewał, że kierujący może być nietrzeźwy, dlatego ruszył za nim i natychmiast powiadomił dyżurnego.
Gdy na wysokości ul. Matejki patrol w służbie dał sygnały do zatrzymania, kierowca zignorował polecenia i zaczął uciekać w kierunku ul. Głogowskiej. Po chwili porzucił samochód i próbował uciec pieszo. Nie zdołał - st. sierż. Konrad Łykowski dogonił go, obezwładnił i przekazał przybyłym na miejsce funkcjonariuszom.
Przy zatrzymanym znaleziono plastikową broń, której użył podczas wcześniejszego rozboju. Badanie wykazało ponad promil alkoholu w jego organizmie. Dodatkowo mężczyzna prowadził pojazd mimo obowiązującego sądowego zakazu. 48-latek trafił do policyjnego aresztu.
Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na postawienie mu zarzutów kradzieży rozbójniczej, jazdy w stanie nietrzeźwości, niestosowania się do sądowego zakazu prowadzenia pojazdów oraz niezatrzymania się do kontroli policyjnej. Podejrzany przyznał się do winy. Grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.







Napisz komentarz
Komentarze