Nigeryjczyk dał się poznać polskiemu wymiarowi sprawiedliwości od najgorszej strony. W naszym kraju odsiadywał już wyrok za oszustwa. Po opuszczeniu zakładu karnego usłyszał jasny komunikat: musi natychmiast opuścić Polskę. Cudzoziemiec nie zamierzał się jednak podporządkować. Rozpoczął biurokratyczną batalię, odwołując się od decyzji powrotowej, jednak organ II instancji nie dał się nabrać i utrzymał nakaz wyjazdu w mocy.
W trakcie czynności funkcjonariusze odkryli, że 33-latek postanowił zabezpieczyć swoją przyszłość w Polsce poprzez ślub z obywatelką naszego kraju. Związek małżeński zawarł jednak w czasie, gdy przebywał tu już całkowicie nielegalnie. Służby nie miały wątpliwości - taki ruch nie mógł wpłynąć na wcześniej wydany nakaz deportacji.
Ponieważ mężczyzna zignorował termin dobrowolnego wyjazdu, do akcji wkroczyli pogranicznicy. Nigeryjczyk został zatrzymany i pod przymusem doprowadzony przed oblicze sądu. Decyzja mogła być tylko jedna: 33-latek został umieszczony w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców w Przemyślu. Spędzi tam najbliższe 3 miesiące, czekając na przymusowy lot do ojczyzny. Co więcej, przez najbliższą dekadę nie ma czego szukać na terytorium państw Strefy Schengen. Dziesięcioletni zakaz wjazdu to cena za lekceważenie polskiego prawa.







Napisz komentarz
Komentarze