Przestępcy nie wybijali szyb ani nie łamali zamków siłą. Ich metoda była znacznie bardziej wyrafinowana. Wykorzystywali specjalne urządzenie elektroniczne, które zagłuszało fale radiowe w pilotach samochodowych. Gdy niczego nieświadomy kierowca naciskał przycisk zamknięcia pojazdu i szedł na stację paliw lub kawę, zamek w aucie pozostawał otwarty.
Złodzieje obserwowali swoje ofiary na Miejscach Obsługi Podróżnych (MOP) w miejscowości Łany (gmina Markuszów). Czekali, aż właściciel zniknie w budynku stacji, a następnie wchodzili do środka auta jak do siebie. Ich łupem padały pieniądze oraz elektronika. W grudniu z Toyoty ukradli 2700 zł gotówki, natomiast w styczniu z Opla zabrali laptopa i okulary o wartości 7200 zł.
Intensywne śledztwo, analiza monitoringów i śladów operacyjnych doprowadziły policjantów na południe kraju. W ubiegły piątek (30 stycznia), dzięki współpracy z funkcjonariuszami z Wodzisławia Śląskiego, Gruzini zostali osaczeni. Wszystko wskazuje na to, że planowali przekroczyć granicę z Czechami i uciec z Polski.
Śledczy podejrzewają, że duet okradał kierowców na terenie całego kraju. Obecnie policja weryfikuje podobne zgłoszenia z innych województw. Po zebraniu pełnej dokumentacji mężczyźni mogą usłyszeć kolejne zarzuty. Decyzją sądu obaj trafili już do tymczasowego aresztu na trzy miesiące. Policja apeluje: po zamknięciu auta pilotem zawsze sprawdźcie fizycznie, ciągnąc za klamkę, czy drzwi są faktycznie zaryglowane. Ta prosta czynność może uchronić przed działaniem elektronicznych zagłuszaczy.
WIDEO:







Napisz komentarz
Komentarze