Dramat rozegrał się pod koniec stycznia w jednym z mieszkań w Nowej Hucie. Poszkodowany przyjechał do znajomego na spotkanie zakrapiane alkoholem. Gdy rano wytrzeźwiał i chciał wrócić do domu, przeżył szok. Z mieszkania zniknęła część biesiadników, a wraz z nimi jego kluczyki do samochodu. Gdy wybiegł przed blok, potwierdziły się najgorsze przypuszczenia, auto zniknęło z parkingu. Zamiast jednak szukać pomocy u "kolegów", mężczyzna szybko przekonał się, z kim ma do czynienia. Gdy zadzwonił do jednego z uczestników imprezy, usłyszał propozycję nie do odrzucenia: kolega nie wie, gdzie jest auto, ale zna kogoś, kto udzieli takiej informacji w zamian za „określoną ilość gotówki”.
Poszkodowany nie dał się zastraszyć i zamiast płacić okup, poszedł prosto na komisariat. Sprawą zajęli się funkcjonariusze z Wydziału do walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu krakowskiej komendy miejskiej. Kryminalni szybko przejrzeli grę oszustów. Już następnego dnia, 30 stycznia, ruszyły zatrzymania. W rejonie Podgórza Duchackiego wpadł 28-latek, pozostałych dwóch wspólników (31 i 21 lat) policjanci namierzyli i obezwładnili w jednej z miejscowości na terenie powiatu myślenickiego. Cała trójka noc spędziła w policyjnym areszcie.
Wszyscy zatrzymani usłyszeli zarzuty kradzieży z włamaniem do pojazdu. Najstarszy z nich, 31-latek, odpowie dodatkowo za żądanie korzyści majątkowej w zamian za zwrot bezprawnie zabranej rzeczy co w kodeksie karnym jest traktowane wyjątkowo surowo. Za te czyny „pomysłowym” znajomym grozi teraz nawet 10 lat pozbawienia wolności. O ich dalszym losie zadecyduje krakowski sąd.







Napisz komentarz
Komentarze