W poniedziałek, 9 lutego, mundurowi ze Służby Celno-Skarbowej z Gorzowa Wielkopolskiego patrolowali trasę S3. W okolicach węzła Jordanowo ich uwagę zwrócił samochód dostawczy. Kierowca, obywatel Polski, zachowywał spokój i zadeklarował, że wiezie partię części zamiennych do aut. Jednak rutynowa kontrola szybko zamieniła się w grubszą sprawę. Czujność funkcjonariuszy wzbudziło osiem kartonów oklejonych etykietami firmy kurierskiej. Zamiast metalowych podzespołów, wewnątrz znajdowały się srebrne opakowania z tworzywa sztucznego. Po ich otwarciu w nozdrza mundurowych uderzył intensywny, chemiczny zapach białego proszku.
Kierowca i pasażer szli w zaparte. Twierdzili, że nie mają pojęcia, co znajduje się w paczkach, a zlecenie na transport „złapali” przypadkiem na jednym z portali internetowych. Na miejsce sprowadzono specjalistyczny sprzęt. Badanie spektrometrem rozwiało wszelkie wątpliwości. W siedmiu kartonach znajdowało się ponad 63 kilogramy czystych substancji sterydowych w postaci cypionianu testosteronu i dekanianu testosteronu. To jednak nie wszystko. W ósmym kartonie mundurowi znaleźli blisko 600 gotowych opakowań jednostkowych z różnymi miksami sterydów, gotowych do wprowadzenia do nielegalnego obrotu.
Szacunkowa wartość przejętego ładunku to blisko 304 tysiące złotych. Funkcjonariusze zabezpieczyli nie tylko chemię, ale także telefony i routery należące do mężczyzn, co może pomóc w dotarciu do faktycznego nadawcy i odbiorcy towaru. Zgodnie z decyzją Prokuratury Rejonowej w Świebodzinie, kierowca oraz pasażer zostali przesłuchani w charakterze świadków. Śledczy sprawdzają teraz, czy ich tłumaczenia o „przypadkowym zleceniu z internetu” są prawdziwe, czy to jedynie linia obrony. Za obrót produktami leczniczymi bez wymaganych zezwoleń grożą surowe kary finansowe oraz więzienie.







Napisz komentarz
Komentarze