Wszystko zaczęło się od niewinnej reklamy na jednym z portali internetowych. Obietnice prostych zasad i wysokich stóp zwrotu skusiły kobietę do wypełnienia formularza kontaktowego. Na reakcję „doradców” nie trzeba było długo czekać, telefon zadzwonił niemal natychmiast. Głos w słuchawce należał do rzekomego specjalisty. Przekonujący ton i profesjonalne słownictwo uśpiły czujność 67-latki. Seniorka, chcąc zabezpieczyć swoją przyszłość, zaczęła regularnie przelewać oszczędności na wskazane konta. Według zapewnień oszustów, jej pieniądze miały pracować na rynku ropy, złota, zboża oraz popularnych kryptowalut.
Mechanizm oszustwa był wyjątkowo perfidny i trwał blisko sześć miesięcy. Przestępcy nakłaniali kobietę do instalowania specjalnych aplikacji (służących najprawdopodobniej do zdalnego pulpitu) oraz zakładania kolejnych kont. Przez cały ten czas seniorka była przekonana, że kontroluje swoje inwestycje, widząc na ekranie komputera wirtualne, rosnące zyski. Prawda wyszła na jaw w lutym, gdy kobieta postanowiła zakończyć współpracę i wypłacić zgromadzone środki.
Finał historii okazał się dramatyczny. Przy próbie wypłaty pieniędzy, platformy inwestycyjne nagle przestały działać, a ekrany logowania blokowały się przy każdej próbie wykonania operacji. Kontakt z „ekspertami” natychmiast się urwał. Dopiero wtedy 67-latka zrozumiała, że padła ofiarą oszustwa. Bilans jest porażający – z jej konta zniknęło łącznie 600 tysięcy złotych.







Napisz komentarz
Komentarze