piątek, 6 marca 2026 17:59

21-latka zgłaszała fikcyjne alarmy i obserwowała służby. Trafiła do aresztu za atak na policjanta

Dla niej był to rodzaj chorej rozrywki – dzwoniła na numery alarmowe, zmyślała dramatyczne historie o zagrożeniu życia, a potem z ukrycia obserwowała pędzące na sygnale radiowozy i straż pożarną. Bezczelność 21-latki ze Śródmieścia w końcu znalazła swój finał. Po ataku na funkcjonariusza i ignorowaniu wezwań sądu, młoda kobieta trafiła do aresztu.
21-latka zgłaszała fikcyjne alarmy i obserwowała służby. Trafiła do aresztu za atak na policjanta
Komenda Stołeczna Policji

Stołeczni policjanci zakończyli niebezpieczną „zabawę” 21-latki, która od miesięcy drwiła z systemu bezpieczeństwa publicznego i angażowała dziesiątki ratowników do fikcyjnych zdarzeń. Kobieta, znana z patologicznego zawiadamiania o nieistniejących tragediach, podczas ostatniej interwencji pokazała swoją prawdziwą twarz, atakując mundurowego. Dzięki stanowczej decyzji sądu, najbliższe trzy miesiące spędzi w odosobnieniu, gdzie poczeka na wyrok za serię przestępstw.

Wszystko zaczęło się od rutynowego patrolu śródmiejskich ulic. Funkcjonariusze, którzy zimą kontrolują miejsca przebywania osób w kryzysie bezdomności, podjęli rozmowę z grupą napotkaną w centrum miasta. Wśród nich znajdowała się 21-latka, która bez żadnego wyraźnego powodu wpadła w furię. Agresja słowna szybko przerodziła się w fizyczną - kobieta rzuciła się na jednego z policjantów, naruszając jego nietykalność cielesną. Została natychmiast obezwładniona i przewieziona do komendy przy ulicy Wilczej, gdzie szybko wyszła na jaw jej mroczna kartoteka.

Okazało się, że zatrzymana to „stara znajoma” śródmiejskich kryminalnych. Tylko w ubiegłym roku kobieta kilkadziesiąt razy stawiała służby na równe nogi. Jej modus operandi był wyjątkowo wyrachowany: dzwoniła z informacją o potężnych zagrożeniach, po czym ustawiała się w bezpiecznej odległości, by z satysfakcją przyglądać się pracy strażaków, ratowników medycznych i policjantów. Każdy taki alarm oznaczał zaangażowanie ogromnych sił i środków, które w tym samym czasie mogły być potrzebne tam, gdzie faktycznie ważyły się losy ludzkiego życia.

Mimo postawionych wcześniej zarzutów, 21-latka czuła się bezkarna. Lekceważyła wymiar sprawiedliwości, nie stawiając się na wezwania organów ścigania. Dopiero fizyczny atak na funkcjonariusza przelał czarę goryczy. Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ, widząc rażące lekceważenie prawa i postępującą agresję podejrzanej, złożyła wniosek o najsurowszy środek zapobiegawczy. Sąd przychylił się do tej argumentacji i wysłał kobietę na trzy miesiące do aresztu tymczasowego. Za fałszywe alarmy oraz atak na policjanta grozi jej teraz wieloletnia odsiadka.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze