Mechanizm działania rozbitej szajki był wyjątkowo perfidny i opierał się na budowaniu poczucia zagrożenia u ofiar. Przestępcy dzwonili na losowo wybrane numery, informując o rzekomym ataku hakerskim na rachunek bankowy lub próbie przejęcia oszczędności. Podając się za funkcjonariuszy służb lub pracowników działów bezpieczeństwa banku, oferowali „pomoc” w zabezpieczeniu środków. Ofiary, działając pod presją czasu, były nakłaniane do wykonywania przelewów na „konta techniczne” lub – co stawało się coraz częstsze – do instalowania aplikacji do zdalnego pulpitu. Przestępcy przekonywali, że jest to niezbędne oprogramowanie antywirusowe, podczas gdy w rzeczywistości zyskiwali pełny wgląd w telefon ofiary i swobodny dostęp do bankowości mobilnej.
Grupa operowała na terenie całego kraju od kwietnia 2024 roku do stycznia 2025 roku, wykazując się dużą mobilnością i profesjonalizmem w zacieraniu śladów. Policjanci pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Lublinie skrupulatnie analizowali każdy przypadek, co pozwoliło na wytypowanie i zatrzymanie pięciu osób w wieku od 21 do 45 lat, w tym dwóch kobiet. Zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustw oraz prania brudnych pieniędzy. Jak podkreślają śledczy, nie są to pierwsze zatrzymania w tej sprawie – rok wcześniej w ręce mundurowych wpadło już sześć osób, w tym domniemany szef gangu.
Obecnie bilans strat zamyka się w kwocie blisko miliona złotych poniesionych przez ponad 20 poszkodowanych osób, jednak policja otwarcie mówi, że to dopiero początek. Sprawa ma charakter rozwojowy, a śledczy docierają do kolejnych pokrzywdzonych, którzy mogli paść ofiarą tej samej szajki. Sąd Rejonowy w Lublinie, biorąc pod uwagę wagę czynów oraz międzynarodowy charakter grupy, zastosował wobec wszystkich zatrzymanych trzymiesięczny areszt. Policja apeluje o czujność i przypomina: żadna służba ani bank nigdy nie żądają instalowania aplikacji do zdalnego dostępu ani przelewania pieniędzy na obce konta w ramach "akcji specjalnych".







Napisz komentarz
Komentarze