Do zatrzymania doszło w minioną niedzielę przed południem. Kryminalni z pierwszego komisariatu zapukali do mieszkania przy ul. Wrocławskiej na Szczawnienku. Ich celem był 51-letni mężczyzna, który od 4 do 29 listopada zeszłego roku uczynił sobie stałe źródło zaopatrzenia z marketu przy ul. Wieniawskiego na Podzamczu.
Podejrzany działał metodycznie. W ciągu niespełna miesiąca pojawił się w sklepie sześć razy, wynosząc alkohol, odzież oraz żywność. Za każdym razem dbał o to, by wartość skradzionych produktów nie przekroczyła 800 złotych. Wierzył, że dzięki temu w razie wpadki odpowie jedynie za serię wykroczeń, które kończą się zazwyczaj grzywną.
Zdziwienie wałbrzyszanina było ogromne, gdy usłyszał zarzuty. Policjanci zsumowali wszystkie jego „wyczyny”. Zgodnie z Kodeksem karnym, kradzieże dokonywane w krótkich odstępach czasu z góry powziętym zamiarem traktuje się jako jeden czyn ciągły. W tym przypadku łączna wartość strat przekroczyła 1,2 tys. złotych, co automatycznie przeniosło sprawę z poziomu wykroczeń na poziom przestępstwa.
51-latek przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Zamiast drobnych kar finansowych, o których marzył, teraz musi liczyć się z bardzo poważnymi konsekwencjami. Za kradzież mienia w warunkach czynu ciągłego grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. O jego dalszym losie zadecyduje wałbrzyski sąd.







Napisz komentarz
Komentarze