Cała sprawa zaczęła się od administracyjnego zatrzymania pojazdu, który trafił na parking strzeżony. Aby odzyskać auto, właściciel musiał uregulować rachunek za holowanie oraz postój, a następnie przedstawić dowód wpłaty na konto Starostwa Powiatowego. 24-latek, nie chcąc uszczuplać swojego portfela, postanowił „stworzyć” własny dokument. Na domowej drukarce przygotował fałszywe potwierdzenie przelewu i pewnym krokiem udał się do firmy holującej. Pracownicy, wprowadzeni w błąd profesjonalnie wyglądającym „drukiem”, wydali mu samochód.
Oszustwo wyszło na jaw dopiero podczas szczegółowej analizy dokumentacji finansowej w urzędzie. Kiedy urzędnicy zorientowali się, że pieniądze nigdy nie wpłynęły na konto, sprawa natychmiast trafiła do Wydziału Kryminalnego. Policjanci szybko ustalili tożsamość „sprytnego” kierowcy i złożyli mu wizytę. 24-latek przyznał się do winy, tłumacząc, że pilnie potrzebował samochodu i naiwnie wierzył, że brak faktycznej wpłaty pozostanie niezauważony. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił już do sądu, a mężczyźnie grozi teraz kara do 5 lat pozbawienia wolności. Jak widać, próba przechytrzenia systemu okazała się znacznie droższa niż opłata za parking.







Napisz komentarz
Komentarze