Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji od dłuższego czasu deptali podejrzanym po piętach. Dzięki żmudnej pracy operacyjnej ustalili, że do wielkiej transakcji ma dojść na autostradzie A2. Punktem zbornym był MOP „Mogiły” w pobliżu Woli Szydłowieckiej. Gdy na parkingu pojawił się wytypowany samochód, mundurowi nie czekali ani sekundy.
Podczas błyskawicznego przeszukania auta Witolda M., agenci odkryli dwie potężne torby podróżne. W środku znajdowało się 50 kilogramów marihuany, hermetycznie spakowanej i przygotowanej do dalszej dystrybucji. Czarnorynkowa wartość tego „ładunku” to bagatela 2,5 miliona złotych. Witold M. został obezwładniony na miejscu, ale drugi z zamieszanych w proceder mężczyzn zdołał odjechać, zanim zacisnęły się na nim kajdanki.
Rozpoczął się wyścig z czasem. Uciekinier, 42-letni Karol P., gnał w kierunku północnym. Dzięki błyskawicznej wymianie informacji między jednostkami, jego pojazd namierzono w powiecie gdańskim. Mężczyzna zignorował sygnały do zatrzymania i postawił wszystko na jedną kartę. Pędził przez drogi, spychając inne auta i stwarzając śmiertelne zagrożenie. Policjanci zmuszeni byli do ustawienia blokady drogi. Karol P., zamiast się poddać, próbował ją sforsować, uderzając z impetem w radiowóz. Kolizja ostatecznie unieruchomiła auto uciekiniera, a kryminalni siłą wyciągnęli go z kabiny.
Obaj mężczyźni zostali doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Usłyszeli już zarzuty uczestnictwa w obrocie znacznymi ilościami środków odurzających. Sąd, biorąc pod uwagę skalę procederu i brutalność ucieczki, zdecydował o tymczasowym aresztowaniu podejrzanych na trzy miesiące. Śledczy podkreślają, że sprawa jest rozwojowa – 50 kg narkotyków to tylko czubek góry lodowej, a kolejne zatrzymania są tylko kwestią czasu.










Napisz komentarz
Komentarze