Gdy w słuchawce operatora rozległy się odgłosy awantury, służby nie miały wyboru. Ponowne próby kontaktu z numerem zgłaszającym kończyły się głuchą ciszą. Policjanci błyskawicznie ustalili adres właścicielki telefonu i wysłali patrol do jednej z posesji w Kruszwicy. Na miejscu funkcjonariusze zastali kobietę, która sprawiała wrażenie wyraźnie zakłopotanej obecnością policji. Próbowała bagatelizować sprawę, twierdząc, że numer alarmowy wybrał się przez przypadek, a w domu nie doszło do żadnej groźnej sytuacji. Mundurowi nie dali się jednak zwieść nerwowemu zachowaniu domowników.
Podczas sprawdzania pomieszczeń, ich wzrok padł na biurko w pokoju 25-letniego syna kobiety. Leżał na nim woreczek strunowy z charakterystycznym suszem roślinnym. To był dopiero początek kłopotów młodego mężczyzny. Do akcji wkroczył przewodnik z psem służbowym wyszkolonym do wykrywania zapachów środków odurzających. Czworonożny funkcjonariusz bezbłędnie wskazał kolejne miejsca, w których ukryte były narkotyki. Łącznie policjanci zabezpieczyli blisko 60 gramów substancji zabronionych. Wstępne testy wykazały, że była to marihuana oraz silnie działająca substancja psychoaktywna 3-CMC.
25-latek został zatrzymany i przewieziony do policyjnej celi. Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego prokurator przedstawił mu zarzut posiadania znacznej ilości narkotyków. Ze względu na obawę matactwa oraz surowość grożącej kary, śledczy wnioskowali o najsurowszy środek zapobiegawczy. Sąd przychylił się do tego wniosku i zdecydował, że najbliższe trzy miesiące mieszkaniec Kruszwicy spędzi w tymczasowym areszcie. Za posiadanie znacznej ilości środków odurzających grozi mu wieloletnie więzienie.








Napisz komentarz
Komentarze