Wszystko zaczęło się w środowe popołudnie, gdy dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Końskich odebrał alarmujące zgłoszenie. Kierowca luksusowego Range Rovera na łódzkich numerach zatankował auto za 360 złotych, po czym z impetem odjechał ze stacji, nie płacąc rachunku. Komunikat o uciekinierach natychmiast trafił do wszystkich patroli w regionie.
Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Funkcjonariusze z Wydziału Ruchu Drogowego wypatrzyli poszukiwany pojazd w samym centrum Końskich. Kierowca luksusowego SUV-a, widząc zbliżający się radiowóz, próbował desperackiego manewru - gwałtownie skręcił w boczną drogę, licząc na zgubienie pościgu. Mundurowi byli jednak szybsi i skutecznie zablokowali auto.
Podczas kontroli na jaw wyszły szokujące fakty. Do Range Rovera przytwierdzone były tablice rejestracyjne, które w ogóle do niego nie należały. Wewnątrz pojazdu znajdowało się dwóch mężczyzn w wieku 34 i 38 lat. Szybkie sprawdzenie w systemie wykazało, że starszy z nich jest już poszukiwany i ma do odbycia karę 6 miesięcy więzienia za wcześniejsze kradzieże.
To był jednak dopiero początek znalezisk. W bagażniku i wnętrzu auta policjanci odkryli kilka zbiorników wypełnionych paliwem o łącznej pojemności około 300 litrów, kolejne tablice rejestracyjne pochodzące z innego pojazdu, które posłużyły do kradzieży paliwa na terenie województwa łódzkiego.
Zatrzymani mężczyźni trafili do policyjnej celi. W sobotę, na wniosek Prokuratury Rejonowej w Końskich, zostali doprowadzeni przed oblicze sądu. Sąd Rejonowy w Końskich nie miał wątpliwości i zastosował wobec obu podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące. Za kradzież paliwa oraz posługiwanie się nielegalnymi tablicami rejestracyjnymi grozi im teraz kara do 5 lat pozbawienia wolności. Śledczy sprawdzają teraz, ile jeszcze stacji benzynowych padło ofiarą tego duetu.








Napisz komentarz
Komentarze